10 paź 2013

SZUM i drętwa mowa



"Żeby wydawać dzisiaj magazyn, trzeba mieć na niego pomysł" zapisali we wstępniaku pierwszego numeru magazynu Szum, aż dwaj jego naczelni redaktorzy, Jakub Banasiak i Adam Mazur. I trzeba przyznać, mieli pomysł, i to niejeden. Pierwszy, ze zdublowanym stołkiem naczelnego (wszak co dwie głowy, nawet jeśli łyse, to nie jedna, ale pomysł nienowy, choć zważywszy los podwójnych naczelnych np. Ziomeckiej i Prokopa z Przekroju, dość ryzykowny), a drugi -też już zgrany, ale za to rokujący (Artforum dla uboższych)- z pakowaniem do nieprzytomności całostronicowych reklam, głównie kapiących od logo publicznych płatników sztuki. Zważywszy tempo zmian relacji ilości stron reklam do objętości pisma i zmniejszania gramatury papieru (w pierwszym numerze  na 100 stronach gr.ok.170 pomieszczono 20 stron reklam , w drugim na 130 stronach gr. 90,  reklam 30,) należy założyć, że dziesiąty numer Szumu ze100 stronami reklamowymi, będzie zapewne wydaniem kilkutomowym, drukowanym na bibułce japońskiej...

Poza tym, Banasiak z Mazurem, w magazynie nowym, stare swoje eksploatują pomysły i wbrew podtytułowi Szumu - sztuka polska w rozszerzonym polu, z mocno zawężoną ideą, że niby sztuka polska narodziła się około połowy l.90 ub. w., a najlepiej, jeśli jeszcze później. I to jest OK. Niech każdy ma taką sztukę, na jaką zasługuje. Nie wiem natomiast, o co chodzi naczelnemu duo, kiedy w dalszej części wstępniaka skarży się, że o polskiej sztuce (tej ichniej, ma się rozumieć), która jest tak intrygująca, różnorodna i po prostu bardzo dobra, że o niej tak mało się mówi i pisze (?!) A przecież nie trzeba być jakoś specjalnie rozgarniętym, żeby skonstatować coś wręcz przeciwnego. Publicyści w rodzaju tych dwóch powyżej i inni, w ostatniej dekadzie, na temat młodej polskiej sztuki dostali tak ostrego ataku sraczki krytycznej, a ściślej apologetycznej, że zamiast nowego Szumu, najchętniej zaordynowałbym im stary Stoperan. Zewsząd wylewa się tej młodości do mdłości: całe Zachęty, Zuje i MSN-y zapchane są nią po dach (Spojrzenia, Znaki czasu, Lata walki, Penerstwa), maczkiem zapisany komplet pisemek REDakcji, Obiegów, Notesów Bęc Zmiany, Piktogramów, póły uginają się od grubych opracowań (Nowe zjawiska w sztuce polskiej po 2000 r., wydania 40000 malarzy), stosy katalogów wystaw wielkości albumów, solennych monografii, PR-owskiej paplaniny po ArtBazaarach i Rastrach, dekada mozołu dzienników w rodzaju Gazety Wyborczej etc., radiowe TOK-i, i telewizyjne Hale Odlotów. Dość powiedzieć, że jedna z eksplodujących artystek, rocznik 1977, o których się podobno mało pisze, już po 3 latach tego medialnego "milczenia", chwaliła się na którymś blogu, dwoma setkami usłużnych sobie artykułów.  Dla porównania, gdy niedawno próbowałem skompletować bibliografię malarza, rocznik 1927(60 lat pracy), ledwo wynotowałem kilkanaście pozycji.

Można to wszystko zrozumieć, wszak obaj naczelni chcą nam powiedzieć, jak bardzo są nam razem z ich nowym pismem potrzebni. Można też zrozumieć, że chcąc przekonać, jak bardzo są potrzebni warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdy zapraszają dla picu jej rektora do zredagowania jakiegoś nieistotnego marginesu po to tylko, by ten przypadkiem  nie zauważył, że to Akademia (siedziba redakcji i nagłówek Wydziału ASP, reklamy ich prywatnego wydawnictwa 40 000 malarzy,) POTRZEBNA JEST RACZEJ IM. Mówiąc szczerze rozumiem też, w imię czego i kogo, Banasiak z Mazurem naciągają różne aspekty rzeczywistości polskiej sztuki. Ot, choćby wtedy, gdy szczecińską ASP z ich pupilami (Aleksandrą Ska, Kuskowskim i Skąpskim), windują na parnas rankingu szkół artystycznych, mimo że analogiczny ranking pisma ASP w Krakowie, sytuuje ją na szarym końcu wśród polskich uczelni artystycznych. Jakże inaczej to wygląda w przypadku szczecińskiej Trafostacji (której doskwiera brak pupili redaktorów Szumu). Wtedy, przy użyciu tekstów z błędami ortograficznymi (szybko zresztą poprawionymi w wydaniu internetowym), piórem pani redaktor, która się plinta w zeznaniach, ochoczo obsmarowują tam wystawiających.
Super rozumiem też "rynkowego" redaktora Banasiaka, który po nieudanych próbach rynkowych z galeriami 4A i Kolonie, zajął się kolonizowaniem RYNKU pism A4, w ramach antyrynkowego etatu na ASP. Rozumiem, bo przecież ile można udawać, że się kocha platonicznie coś, co się opłaca tylko symbolicznie?

Co więc o rynku pisze w Szumie red. Banasiak? Dla klarowności podam w punktach z komentarzem:

1. "Sztuka mijała się z rynkiem przez całe lata 90".

Ponieważ w pierwszej połowie tych lat redaktora jeszcze na świecie sztuki nie było, to teraz wie o niej tyle, co mu Gorczyca w Słowniczku Rastra naświetlił. A tymczasem ówczesny rynek nie był ani gorszy ani lepszy od dzisiejszego. Co, zresztą, wynika z wypowiedzi Jarosława Modzelewskiego, którą pan Banasiak sam przytacza, że wówczas "facet z Francji kupował od członków Gruppy po kilka obrazów". Od drugiej połowy l. 80 rynek sztuki też jakoś się kręcił, bo przecież polskie kolekcje, choćby i Starmacha, Musiała, Bonarskiego, Kulczyków i in., z samych tylko darowizn nie powstały. Słowem, gdyby wówczas sztuka mijała się z rynkiem jak chce Szum, Dwurnik nie krążyłby koło Zachęty Porszakiem jak -wg relacji Bałki- krążył, a Tarasewicz nadal woziłby kury i obrazki swoim Beatlesem czyli poczciwym wynalazkiem lubelskiej fabryki samochodów.

2. "Polski rynek, nie może doczekać się kompetentnych opracowań naukowych"

Wszystko wskazuje na to, że jeżeli Banasiak tego nie zrobi, to nikt tego nie zrobi. Nie wiem wprawdzie o co konkretnie dzielny redaktor oprze swoje przyszłe opracowanie, oprócz wspomnianego Słowniczka Gorczycy i oka Bazylki z Masie rozumieć, bo inne dane w tym rankingi Sarzyńskiego, autopropagandę Abbey House, relacje Andrzeja Starmacha, książki Jana Michalskiego i dane GUS, red. Banasiak przechowuje tylko w głębokim poważaniu. Jakąś nadzieją pozostaje jeszcze nadaktywny ostatnio ekonoartekspert Mikołaj Iwański, ale i on –jak w końcu redaktor Banasiak konkluduje-  też "właściwie nic nowego nie proponuje".

3. "Kto i według jakich kryteriów ma oceniać, co jest sztuką?".

Ciepło, cieplej, bingo! Oczywiście oceniać póki co będą Banasiak z Mazurem. Dobiorą sobie jeszcze paru asów "rynku" takich jak Gorczyca oraz w przypływie dobroci Plinta, i będą ewaluować do upadłego. Jedyni na rynku nieuwikłani i niezależni.
Najciekawsze jest to, że do naprawy rynku, zawsze, jako pierwsi gotowi rwać się główni macherzy od jego psucia. Aktywni na cudzy koszt, stale wyciągający łapy po nieswoje, nienawidzący uczelnianych etatów, ale oczywiście do czasu dopóki sami na nie nie wlezą albo nie usytuują tam nowych "naszych". Toteż od lat na wszystkich "inicjatywach" Banasiaka, Gorczycy et consortes w kółko czytamy te same notki: "ze środków MKiDN", "ze środków m.st. W-wy, ze środków IAM, ze środków takich i siakich. Banasiakich…

4. "Polskie pole sztuki zachowuje strukturę dualistyczną, której skrajne bieguny wyznaczają: pole ograniczone (awangarda, eksperyment) oraz pole masowe (sztuka mieszczańska, klasyczna)".

Nie trzeba mieć wzroku sokola, żeby dostrzec, że w polskiej sztuce ostatnich 15 lat jest dokładnie odwrotnie: AWANGARDA I EKSPERYMENT SĄ MASOWE, a SZTUKA KLASYCZNA PERYFERYJNA. A można pójść dalej i zauważyć, że teraz tzw. awangarda i eksperyment oprócz tego że masowe, są także mieszczańskie, a tzw. klasyka –eksperymentalna. Przecież jak popatrzeć na mieszczan i mieszczki kręcące się koło awangardy i eksperymentu, którym do masowo produkowanych na tym eksperymencie doktoratów, do kolekcjonowania nobliwych dyrektur, znacznie bliżej niż do cyganerii z jej wstrętem do posiadania, widać to jak na dłoni. Widać też jakim ryzykiem obciążona jest dzisiaj klasyka, rozumiana jako twórcza, utalentowana kontynuacja dorobku przeszłości. Zagoniona w narożnik, jako konserwa i ciemnogród przez tych, którzy dla cudzych nowinek, niewiele mają własnego do stracenia, zwłaszcza własnego talentu.   

120 komentarzy:

  1. Anonimowy14:07:00

    Już straciłem nadzieję, ale widać gospodarz w dobrej formie

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy00:49:00

    Szanowny Panie,
    jest nam niezmiernie miło, że czyta Pan "SZUM"; dziękujemy za życzliwą interpretację założeń stojących za powstaniem naszego czasopisma. Jednakże w Pański tekst wkradło się kilka nieścisłości, które pozwolę sobie sprostować, wierząc, że Pańskiej analizie przyświecały jak najlepsze intencje.

    1. Rektor Adam Myjak nie redagował ani jednego zdania w "SZUMIE";
    2. 40 000 Malarzy to Stowarzyszenie, a nie "prywatne wydawnictwo"; niezrozumiały jest także zaimek "ich" - Adam Maur nie ma z Malarzami nic wspólnego;
    3. W Warszawie nigdy nie istniała galeria A4, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem; istniała galeria A prowadzona przez Agnieszkę Skolimowską i Aleksandrę Urbańską;

    Pozdrawiam w imieniu redakcji,
    polecając kolejne numery,
    Jakub Banasiak

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Redaktorze,
    Jest mi niezmiernie miło, że czyta Pan moje teksty na blogu; dziękuję za rzeczową korektę uwag w nich zawartych. Jednakże w Pańską korektę wkradły się nieścisłości, które pozwolę sobie sprostować, wierząc że przyświecały im jak najlepsze intencje.

    1. Na stronie 96 pierwszego numeru Szumu w rubryce "Wskazane" jednak jest zamieszczony, wg zapowiedzi redakcji w edytorialu, "autorski TOP 10 w wykonaniu zaproszonego gościa" rektora Adama Myjaka
    2. Zaglądam do stopki redakcyjnej tomu "Raster macie swoich krytyków", gdzie na stronie 510, wiersz 9 od góry jednak stoi jak koń "copyright by Wydawnictwo 40 000 malarzy Warszawa 2009".
    3. Jeśli Pan twierdzi, że istniała galeria A, to niech będzie A bez 4. Ale ze znakomitej orientacji w jej ultraskromnej nazwie wmoszę, że miał Pan z nią coś wspólnego.

    Pozdrawiam w imieniu własnym, polecając kolejne wpisy na blogu artxl Galeria Browarna, Andrzej Biernacki

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy23:31:00

    Tak niezupełnie Adam Mazur nie ma nic wspólnego z wydawnictwem 40000 MALARZY, gdyż wydało mu ono książkę KOCHAM FOTOGRAFIĘ.
    http://www.swiatobrazu.pl/juz_do_kupienia_ii_wydanie_ksiazki_adama_mazura_kocham_fotografie.html

    OdpowiedzUsuń
  5. I wywiad rzekę z Andrzejem Osęką, bardzo dobry zresztą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy09:36:00

    I książkę z delfinem-balonikiem na okładce. Niedobrą moim zdaniem, choć doceniam jego duży nakład pracy i to, że kocha fotografię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy11:16:00

      Książka z delfinem-balonikiem na okładce nosi nazwę „Decydujący moment” i wydało ją wydawnictwo „Karakter” z Krakowa - nie wydawnictwo „40000 Malarzy” z Warszawy!

      Faktycznie „Decydujący moment” to słaba pozycja, a nawet bardzo słaba. Na razie, jeżeli o fotografię chodzi, lepiej w przypadku tego autora poprzestać na „Kocham fotografię”, uzbroić się w cierpliwość i czekać na coś nowego.

      Usuń
    2. Anonimowy13:48:00

      Mea culpa, Anonimowy 11:16:00! ( ;) )

      Usuń
  7. Anonimowy13:23:00

    czołem!
    taki Off-topic (w skrócie OT; ang. nie na temat)
    Polska-rok 2013:
    ,,To jest chore co się dzieje. To wygląda na inwazję kretynów, starannie wyselekcjonowanych.,,
    -takie coś dzisiaj przeczytałem ...
    ps.
    Banksy w New York city wymiata...:)
    czuwaj!
    gość niedzielny

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy02:31:00

    Wolałbym, żeby Banksy w New York cioty wymiatał. Czuwaj!

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy02:38:00

    Ciekawe jaką drogą z księżyca na łamy Szumu trafia reklama biżuterii firmy Yes? Chyba,że ...ma to być taki Cartier na Polskę, c.d. małpowania wzorców zachodnich

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy02:43:00

    Wiele mówiący jest rozstrzelony nieregularnie kerning nagłówka Sz u M. Może to trawestacja Wielkiego Szu czyli Mały Szu? Wzrost się zgadza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy13:40:00

    @Andrzej Biernacki

    Szanowny Panie,
    krótko.
    1. Być może inaczej definiujemy zwrot "redagowanie magazynu"; rubryka "Wskazane" sprowadza się do tego, że zaproszone osoby (dotychczas A. Myjak i G. Kulczyk) przesyłają nam swoją listę godnych polecenia wystaw, artystów, spektakli, książek, budynków (itp. itd.).
    2. A to ciekawe, faktycznie! Proszę wziąć to na karb młodzieńczego niedoświadczenia - w pozostałych 19 stopkach znajdzie Pan zapis "copyright by Stowarzyszenie 40 000 malarzy Warszawa...". Ale również i wybór tekstów "Rastra" był oczywiście wydany przez Stowarzyszenie.
    3. Nie powiedziałbym, że to "znakomita orientacja", raczej elementarna; cóż, fałszywe przesłanki dają fałszywy wniosek. Ale zdążyłem już przywyknąć do tego, że przykłada Pan dużą wagę do rozmaitych "związków", dlatego, zaspokajając Pańską ciekawość - znałem i znam artystów reprezentowanych przez A; część z nich była potem w Koloniach, a z większością nawet studiowałem (jak Pan widzi, związki sięgają głęboko)... Natomiast z przykrością muszę stwierdzić, że wyrażenie o moich "nieudanych próbach rynkowych z galeriami" jest czystą konfabulacją/insynuacją - niepopartą, jak się okazuje, podstawową wiedzą co do faktów tak rudymentarnych jak nazwa galerii.

    Łącząc pozdrowienia,
    Jakub Banasiak

    OdpowiedzUsuń
  12. Szanowny Panie Redaktorze. Reasumując gołe fakty, a nie nasze przeświadczenia czy interpretacje:
    1. Tekst Myjaka w pierwszym numerze Szumu był? Był!
    2. W zacytowanym przeze mnie tomie o Rastrze użył Pan nazwy Wydawnictwo 40 000 malarzy? Użył Pan! A do mnie ma pretensje, że nie wiem, że to jest Stowarzyszenie i określam 40 000 malarzy mianem Wydawnictwa.
    3. Był Pan zaangażowany w powstanie prywatnych galerii A oraz Kolonie? Był! Galerie te działają? Nie! Jest Pan na etacie uczelni? Jest! Ale atakował Pan mnie jako byłego pracownika tej uczelni na swoim blogu Krytykant, gdy się okazało, że Bezan to ja? Tak!
    Jak Pan widzi ja dbam o fakty, a Pan insynuuje, że "przykładam wagę do rozmaitych związków", choć pewności co do tego mieć Pan nie może.
    Pozdrawiam i ja, Andrzej Biernacki

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy03:56:00

    Wrażliwy ten redaktor. Czepia się źdźbła a belek w tekście nie widzi? Coś mi się zdaje, że trafił pan z tym Myjakiem i reklamą wydawnictwa w podbrzusze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy12:31:00

    @AB
    Faktycznie, wychodzi dokładnie na to samo. :)
    Pozdrawiam,
    JB

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy02:30:00

    Czas na prawdę o dymisji Rybczyńskiego - Wyborcza

    http://wyborcza.pl/1,75475,14783484,Czas_na_prawde_o_dymisji_Rybczynskiego__KOMENTARZ_.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy23:25:00

    W Dwutygodniku Sienkiewicz Pana zlinkował

    OdpowiedzUsuń
  17. E, to co mi Pan zawracasz gitarrę

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy02:52:00

    Inny człowieczyk też Pana linkuje:
    http://www.hiperrealizm.blogspot.com/2013/10/sroda-z-die-sturmer.html
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy03:35:00

    http://www.dwutygodnik.com/artykul/4825-160-talentu.html

    Karol Sienkiewicz stara się sprytnie odwrócić kotka ogonkiem:
    „Muszę przyznać, że i ja poddałem się panującym nastrojom. Gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady, stawialiby na Agnieszkę Polską. Polska sporo wystawia w Polsce i za granicą, całkiem ważne polskie nagrody już wygrywała, a do zagranicznych była nominowana. No i cieszy się poparciem dyrektorów polskich muzeów i galerii. To za Polską miała stać w tym roku grupa trzymająca władzę, tak jak dwa lata temu miała wywindować Konrada Smoleńskiego, a przed czterema laty − Wojtka Bąkowskiego. Okazało się, że takowa grupa nie istnieje, nawet w jury, w którym zasiadają m.in. Anda Rottenberg, Joanna Mytkowska i Fabio Cavallucci. A kto jak nie oni tworzyłby ową GTW? Spytajcie pana Biernackiego.”

    Według niego grupa trzymająca władzę (ja wolę określenie kartel) niby nie istnieje. A w jury zasiada Anda i banda!
    Ta Anda od szemranego interesu z Zamkiem Królewskim, kiedy to informację o przetargu na realizację masowej imprezy o charakterze kulturalnym ogłaszano na portalu spożywczym i dziwnym trafem tylko ona stanęła w szranki po 222 tysia: http://galeriabrowarna.blogspot.co.uk/2011/09/ban-knoty-z-szopy-narodowej.html

    Doprawdy wzruszające, to trochę jakby stwierdzić - mafia nie miała z tym konkursem nic wspólnego, ale w jego kapitule zasiadali Johnny Torrio i Al Capone. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niech linkują, bo umrą z nudów w swoich grajdołach

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy01:19:00

    O przewałach w resorcie Bogdana Zdrojewskiego ciąg dalszy.

    http://wyborcza.pl/1,75475,14869796,Furiat_jestem__Zbigniew_Rybczynski_sie_broni.html

    Oczywiście wszystko to kaczka dziennikarska, wymysł miłośników teorii spiskowych, taki tam żarcik, z którego Karol Sienkiewicz w następnym Dwutygodniku będzie mógł drwić.

    OdpowiedzUsuń
  22. Oczywiście znam ten wywiad. Ujęły mnie w nim zwłaszcza "telefony do Basi". Ciekawe czy okienko na poczcie i ladę w "Delikatesach" Zdrojewscy też mają we Wrocławiu obstawione?!

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonimowy01:11:00

    Ciekawe jak tych przewałów w resorcie Zdrojewskiego nie widzą Ci, którzy je widzą w tych swoich Arsenałach i Zamkach Ujazdowskich. Z drugiej strony, gdyby widzieli je wszędzie tam gdzie przewały są, nie mieliby się komu poskarżyć. I kółko się zamyka. Na czole.

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimowy13:25:00

    znowu mi spam przyszedł...
    Arteon!
    czyli Bernatowicz i Biernacki znowu szczują i judzą !
    Panowie dajcie już spokój...,kto to finansuje...?
    Odkąd dostałem stypendium z Ministerstwa Kultury mój umysł jest niczym brzytwa :)
    Czy Wy Panowie nie widzicie tych nowych autostrad i pięknych sklepów?
    Pan z Ameryki Sekretarz Stanu komplementował też stan polskiej gospodarki, która - jak to określił - jest wybitna.
    (http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=gospodarka&idNewsComp=&filename=&idnews=132680&data=&status=biezace&_CheckSum=-676461857)
    Prowokatorom i dywersantom mówimy stanowczo NIE!
    -gość niedzielny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy14:42:00

      miło znowu poczytać gościa niedzielnego, witamy :)

      Usuń
  25. o FUCK!
    właśnie czytam zaległe rzeczy z Polski i czytam ,że Bernatowicz ma być szefem Arsenału???
    O słodki Jezu!
    Panie Piotrze ! kciuki trzymam ...Precz z Komuną!
    ps.
    a tak się dziwiłem ,że ostatnio coś gdzieś czytałem chyba ,,w sieci,,(?) ,że Żmijewski(ten Artur!) coś tam do opozycji przeszedł i nawet protestował ,że Donald i Bronek to złe ludzie są...
    jeszcze zaraz się dowiemy ,że Anda Rotenberg na powielaczu wydawała jakieś pisma antysystemowe w latach 2007-2012 w 4 obiegu... ;)
    Ps.
    a Biernacki na Ministra Kultury! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ,,,miło znowu poczytać gościa niedzielnego, witamy :) ,,,
    =============================================
    czytać to sobie można... :(
    tylko co to się z młodymi qurwa dzieje !
    jak miałem 18 lat to z szablonem biegałem- na murach i Jaruzela malowałem...ca teraz to Donalda z Putinem bym sprayem robił uśmiechniętego ,ale teraz to już żadnych chłopaków z charakterem to nie widać ... eh wszystko na psy to zeszło...takie tylko Krasnale zostały...i zostaniecie jak ta kolonia...
    i jeszcze kurfa Mickiewicza wyjebali...
    ja pierdolę
    maszerujcie albo gińcie...

    OdpowiedzUsuń
  27. Biernacki na Ministra Kultury to moze jedynie coś wysmażyć.

    OdpowiedzUsuń
  28. Anonimowy23:49:00

    A MKiDN nadal pcha kasę na ...targi
    (HONZA ZAMOJSKI / ANAKOND
    Artissima 2013
    International Fair of Contemporary Art
    www.artissima.it

    OdpowiedzUsuń
  29. http://magazynszum.pl/
    --------------------------------------------
    Dżizus, kurwa, ja pierdolę!
    to są jaja jakieś czy na poważnie?
    1.http://magazynszum.pl/krytyka/film-w-procesie-aleksander-anki-i-wilhelma-sasnalow
    (Dziewczynka przecinająca błotniste podwórko w brudnych kaloszach wkłada do koszyka jajka znalezione we wrakach przeznaczonych na złom samochodów)
    2.http://magazynszum.pl/krytyka/zawsze-chcialem-byc-artysta-ale-moge-o-nich-tylko-pisac-artur-zmijewski
    (W to grono wbijał się mój kolega, a do mnie mówił: „chodź przedstawię Ci Artura“. Chwilę potem napotkaliśmy ścianę. „Artur“, pytany o możliwość wywiadu, odpowiadał niechętnie, zdaje się specjalnie cicho, aby wybrzmiało: „że później, że może…, że nie widział wiadomości…” i że – jego głowa się wtedy lekko unosiła, głos cichł – „zobaczymy…”. Brzmiało to jakby nieśmiałość pomieszać z kapłaństwem, z których dwojga nie wiadomo jeszcze, co przeważy.)
    3.http://magazynszum.pl/krytyka/raster-i-fundacja-galerii-foksal-na-frieze-art-fair-2013
    (Z tą pracą koresponduje rzeźba Sosnowskiej. Artystka odtwarza „pamięć” o pewnym przedmiocie, a następnie przetwarza ją wedle własnego uznania. Ta konkretna praca jest inspirowana bufetem ze stołkami z gdańskiej Stoczni. Zniekształcony mebel prezentuje się bardziej elegancko niż pierwowzór i w pewien sposób stawia pytanie o zależność między sztuką współczesną a jej realną, pragmatyczną użytecznością.)
    -------------------------
    ale są perełki...;)
    a kiedyś jacyś goście nakręcili film ,,Rejs,, .... tera chłopaki.. z widzę robi się to trochę inaczej...
    powodzenia chłopaki!
    (to jest żart :) ))

    OdpowiedzUsuń
  30. CZytanie tego wszystkiego nie napawa optymistycznie. No, ale człowiek przynajmniej bierze pod uwagę, że kariery nie odniósł nie tylko przez własne ograniczenia, ale i szklany sufit

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy17:32:00

      Oglądanie "tego wszystkiego nie napawa optymistycznie. No, ale człowiek przynajmniej bierze pod uwagę, że kariery nie odniósł nie tylko przez własne ograniczenia, ale i szklany sufit"

      Napisał ten, który z takim malarstwem zawojował świat!

      http://rstryjecki.blogspot.de/p/stare-obrazy.html

      Usuń
    2. Anonimowy17:49:00

      Oto przykład rzemiosła artystycznego "na zamówienie": http://rstryjecki.blogspot.de/p/obrazy-na-zamowienie.html
      i oglądanie "tego wszystkiego nie napawa optymistycznie..."

      Usuń
  31. I to jest jakoś optymistyczne. Pozdrawiam, ab

    OdpowiedzUsuń
  32. Anonimowy03:08:00

    Co jest jakoś optymistyczne panie Andrzeju?

    OdpowiedzUsuń
  33. No, te wszystkie reakcje powyżej: samego Stryjeckiego na to o czym czyta oraz reakcje Anonimowego na prace i reakcje Stryjeckiego

    OdpowiedzUsuń
  34. coś Pan Anonimowy podchodzi zbyt konserwatywnie do sztuk pięknych...(jeśli chodzi o czepianie się Pana Rafała....)
    -przecież obecnie kompletnie nie jest ważne co i jak...(liczą się inne jeszcze rzeczy ,a i ,, Inni szatani byli tam czynni..., że klasykiem polecę )
    -->
    New York is filled with artists, curators, dealers, art advisors, collectors and critics, all of whose incomes depend on the very, very serious business of contemporary art. Banksy, working entirely outside the system, has managed to build a bigger name for himself than all the art-fair darlings, including his fellow countryman Damien Hirst — he of the dead shark in the big tank.

    Not that Banksy ignored the shock-of-the-new strategies of the avant garde or the reflexive ironies of postmodernists. He borrowed from them, just as he borrowed his stenciling technique from the Frenchman Blek Le Rat. From Andy Warhol, he took the most important lesson: that it doesn’t matter whether you make art, so long as you make news.(...)
    (http://nypost.com/2013/11/02/banksy-made-news-but-the-tourist-didnt-make-a-lot-of-great-art/)

    OdpowiedzUsuń
  35. zresztą po ,,Czarnym kwadracie na Białym tle,, i po fontannie Duchampa to sobie można już jedynie się z tego pośmiać i nie brać tego na poważnie...zdrowie psychiczne jest najważniejsze! ;)
    ============
    ew. można sobie zadać pytanie np. ostatnio na topie jest:
    Mark Rothko (Marcus Rothkowitz) -podobno teraz najbardziej zajebisty i najdroższy na świecie....
    i dla przeciwwagi bierzemy Pana Szanownego Romana Opałkę ...
    -jakaś konkluzja ???

    OdpowiedzUsuń
  36. Uszanowanie,

    MSN i TR łączą siły w walce o lepsze jutro:

    http://artmuseum.pl/pl/muzeum/nowy-budynek

    Budżet podstawowy to bez mała 400 milionów złotych, z czego na teatr idzie 125 baniek, jak zaznaczają na stronie MSN - 'ze środków europejskich. Zatem te 270 milionów na Muzeum popłynie zapewne z MKiDN. Dodać warto, że w te sumy nie jest wliczone wyposażenie obu instytucji.

    pozdr. m.

    OdpowiedzUsuń
  37. Szczerze powiedziawszy, w kontekście różnych, dzisiejszych wydatków (np. przy 53 milionach wydanych na strefę kibica przy Euro 2012, działającą przez miesiąc), te 400 milionów na rzecz o takiej skali we wszelkich jej aspektach, to pikuś. Rzeczywistym problemem jest oszukańczy charakter całości:

    1. Udawanie, że chodzi o MUZEUM sztuki nowoczesnej, gdy de facto chodzi o obsługę publicznymi środkami prywatnego wyboru SEGMENTU sztuki nowoczesnej
    2. Udawanie, że nie ma w stolicy placówki mogącej się zajmować taką sztuką, podczas gdy w oczywisty sposób są dwie: CSW i Zachęta, nie mówiąc o dopalaczach w postaci działów MNW, lub też MKiDN, IAM, IAW, NCK, które się "zajmują" ta sztuką, ładując kasę.
    3. Udawanie, że w całym tym przedsięwzięciu dyskusyjny jest TYLKO KSZTAŁT SIEDZIBY muzeum, bo przecież zaproponowany przez Mytkowską program jest OCZYWISTY i OSTATECZNY
    4. Udawanie, że nic się nie stało z poprzednią wersją w wyk. Kereza, gdy tymczasem popełniono kardynalne kiksy: nie sprawdzono statusu własności działek, dopuszczono projekt mimo protestu rady programowej, wyrzucono w błoto 9 milionów na nieskończony projekt (nie wiadomo jaki finał). I pomimo tych kiksów, nową wersją mają zajmować się CI SAMI.

    Przerażające jest jednak myśl, jaka bieżąca kasa będzie mielona przy tych spodziewanych kubaturach, jeśli w tymczasowej siedzibie, garstka kumotrów w sztuce przewala miliony.
    A druga myśl przerażająca, na jaką skalę będzie się odbywało się fałszowanie wartości pod kątem interesów wąskiej grupy. I co się stanie z tymi, którzy absolutnie nie tylko nie są zachwyceni tym tzw. performatywnym przełomem, ale wręcz uważają go za czystej wody humbug i gigantyczny, międzynarodowy przewał.

    OdpowiedzUsuń
  38. ale się chłopaki przejmujecie...
    to są tylko drobne... na waciki ...
    a jak zabraknie to się Vat na 39 % podniesie ,bo jesteście frajerzy...
    Wy macie pracować za 1200 pln ,a nie zastanawiać co i ile kosztuje ,bo to jest za trudne...
    i możecie sobie TVN jeszcze pooglądać,a tam macie takie fajne artystyczne reklamy ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. sorki Panowie ,ale właśnie oglądam Superstację i Panowie Jastrun i taki Pan w tatuażach inteligentny stwierdzili ,że to Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie spowodował zamieszki w i grozi to Warszawie wojną z Rosją...
    ja jednak spokojnie czekam na bratnią pomoc z ZSRR ;)
    (czyli będziemy burzyć budynki i pomniki i spalimy trochę książek Orwella-już to chyba kiedyś było... W Niemczech zdaje się kiedyś tak było ...:) :) :) )
    no ,ale tak chyba nie może być...
    ps.
    a Pani Doctor Iza Kowalczyk zdaje się stwierdziła ,że jestem taki Chuj jak ten Papież i trzeba mnie cenzurować.. :(
    mam nadzieję ,że nie stracę moich kontrahentów z poza granic Polski ...
    choć kto to wie jak to się potoczy ... ;)
    i jak to pisała Wisława (?):
    Nienawiść

    Spójrzcie, jak wciąż sprawna,
    Jak dobrze się trzyma
    w naszym stuleciu nienawiść.
    Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
    Jakie to łatwe dla niej - skoczyć, dopaść.

    Nie jest jak inne uczucia.
    Starsza i młodsza od nich równoczesnie.
    Sama rodzi przyczyny, które ją budzą do życia.
    Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.(...)
    itd. bla,bla,bla ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. soreczki Panowie... :(
    chciałem bardzo przeprosić publicznie Panią Doctor Izę za pomówienia jakoby Pani Iza cenzurowała i blokowała moje posty ... ,ale ktoś zdaje się ktoś ,czy coś blokuje moje komputery....(Bronek litości ,naprawdę , nigdy nie będę traktował cię poważnie...a tak konkretnie s.....j do Ruskiej Budy )
    przepraszam...
    uszanowania
    ps.
    a pamiętacie takiego kolesia ?
    Bluzg w wykonaniu Emiliana Kamińskiego na Generała Jazruzelskiego ...
    szacunek Emilian ...!!! pamiętamy... :)
    http://www.youtube.com/watch?v=YZQpptwEceo
    gość niedzielny

    OdpowiedzUsuń
  41. Gościu. Ilość wpisów na obu blogach pokazuje, że o żadnej blokadzie mowy być nie może. Co do ich treści, to -zgódźmy się- mają rozrzut jak ruska pepesza. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  42. Pytowa relacja z Zamieszek Niepodległości 2013 występują: Litwini, Tusk, tęcza, pyta. Opos (taki ssak) magnum Jaoka bo Kozie się nie chciało.
    https://www.youtube.com/watch?v=MyEq8qdOnPM&feature=c4-overview&list=UUsJ4t5oP5ALRtZq_kweZ2lg
    ----------------------
    i jeszcze są w kraju zdolne chłopaki ,bo widzę ,że blogi art. to już zdychają ...zdaje się kasa nie sztymuje...

    OdpowiedzUsuń
  43. Aha ... Panie Andrzeju Szanowny ...
    bo Pan jesteś malarz...czy może mi Pan wytłumaczyć w krótkich żołnierskich słowach dlaczego ten Rothko jest taki zajebisty i najdroższy ?
    bo ja się na tym nie znam...

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie mogę, bo nie wiem. Dlaczego akurat Rothko a nie Motherwell, Hoffman, Kline czy Gorky. Jakiś z kasą miał fazę i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ale Pan to jest dyplomata ... ;)
    to qurwa kto mi to wyjaśni?..
    ja chcę po prostu prostych informacji... nikt kurwa nie wie dlaczego ludzie wydają miliony dolarów?
    pytałem się nieoficjalnie angoli i amerykanów...
    oni też mówią : nie wiem... ;)
    prawdopodobnie zwrócę się z tym pytaniem do Pani Izy Kowalczyk...,albo nawet do Pana Banasiaka albo nawet Pana Kozłowskiego...
    i jak tu żyć?

    OdpowiedzUsuń
  46. Anonimowy16:48:00

    Nie warto gościu, Kozłowski jest zajęty pieskiem na swoim blogu "Zapiski z prowincjonalnej galerii" (http://zapiskizg.blogspot.de/). Trafił w dziesiątkę z tą "prowincjonalną galerią" a na dodatek psychotest – czy mam kompleksy? Naturalnie, pojechał do Łodzi na panel dyskusyjny pod tytułem: "Krytyka sztuki a wpływ blogosfery". Odbył się wczoraj.

    Uczestnikami spotkania wzajemnej adoracji byli: Wojciech Kozłowski (kulturoznawca, kurator BWA Zielona Góra, autor bloga: Zapiski z prowincjonalnej galerii - brak komentarzy na blogu), Adam Mazur (redaktor naczelny Magazynu Szum), Karolina Plinta (krytyczka współpracująca z Magazynem Szum, Obieg.pl, Sztuka na gorąco - działałność blogu zawieszona - brak zainteresowania) i Magda Ujma - brak komentarzy na jej blogu.

    To towarzystwo żyje w jakimś wyimaginowanym świecie i śmie jeszcze oświecać. Ciekaw jestem, kto im te podróże sfinansował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy14:49:00

      >>> „Nie warto gościu, Kozłowski jest zajęty pieskiem na swoim blogu "Zapiski z prowincjonalnej galerii" (http://zapiskizg.blogspot.de/).”


      No, no, no! Ile tam milusich słów, np. o Szanownym Bernatowiczu. Już sam początek złapał mnie za serduszko (szczególnie po lewej stronie). Ach ten podniosły język zebrań: „TAK, mieliście rację, bezradni moi niestety poznańscy przyjaciele…”!!! :)

      Od początku leci to tak:

      „A teraz coś już nieosobistego a w każdym razie nie w tym stopniu. Nominacja Piotra Bernatowicza na dyrektora Arsenału jest mistrzowskim zagraniem Pana Prezydenta Grobelnego. ODSZCZEKUJĘ! TAK, mieliście rację, bezradni moi niestety poznańscy przyjaciele - list do Ministra KiDN był jedyną możliwością zwrócenia uwagi na mechanizm wyboru prowadzącego instytucję. Byłem przekonany, że Prezydent Grobelny nareszcie odsłoni karty i nominuje Tomasza Wendlanda. O tym, że był on najważniejszym i pewnym kandydatem na to stanowisko, wiedziałem już od ponad roku. Wiadomo było o tym w Warszawie i mówili to prominentni przedstawiciele naszego świata sztuki. Wszystkie namowy, aby wystartować w konkursie zbywałem (skądinąd, może nie z tego powodu, ale jednak słusznie, z punktu widzenia własnych sił i koniecznego ich zaangażowania) z pełną pewnością, że to jest konkurs na konkretnego wygranego. Można to było zrozumieć na przykład tak: Miasto oddałoby galerię NGOsowi w osobie TW, Mediations Biennale byłoby już imprezą miejską, odpadłyby właściwie koszty administracyjne, bo biurem stałby się Arsenał, choć tak naprawdę nigdy nie jest tak, jak się urzędnikom wydaje. Jeśli chodzi o koszty. No, ale okazało się, że po wszystkich perturbacjach i walce o instytucję, trzeba było jednak wyjść z twarzą. I nominację dostała osoba, która dla dużej części lokalnego środowiska jest nie do zaakceptowania. Jednakże tego braku akceptacji nie można argumentować niechęcią do znanych wszystkim poglądów PB. No jakby to wyglądało, nasze poglądy – dobrze, ich poglądy – źle.”

      Dodam tylko, że na zakończenie nie zapomniano wspomnieć również o Szanownym Biernackim :)
      Tak o nim wzmiankując:

      „Z jednej strony może należałoby zaakceptować nominację i zobaczyć te wszystkie wystawy, być może pokazujące, że zdarza się oddzielanie wyznawanej ideologii od działań zawodowych. Chciałbym wierzyć, że tak można. Czekam przy tym oczywiście na wystawę Andrzeja Biernackiego, bo to jest pewny punkt programu.”


      Źródełko (miłości i wyrozumiałości): http://zapiskizg.blogspot.co.uk/2013/10/caa-nareszcie-prawda-o-zdzisiu-i.html

      Usuń
    2. Anonimowy15:26:00

      Czy ja aby dobrze rozumuję? Bo czegoś tu nie pojmuję. Kozłowski nie stratował do KONKURSU, bo mu jacyś prominentni przedstawiciele naszego świata sztuki (chyba jego świata sztuki, czyli ziomale, bo takich informacji nie szepcze się do uszka nieznajomemu, lub wrogowi) powiedzieli, że jest to konkurs na konkretnego wygranego – czyli jest ustawiony. A teraz Kozłowski biadoli, że nie wygrał ten, który był ustawiony, albo on. Dobrze kumam?

      Usuń
  47. Panie Andrzeju,
    Bardzo udał się Panu tekst „British poliż, tylko się nie otruj” opublikowany w najnowszym Arteonie (163). Śmiało wyłożył Pan kawę na ławę. A esencjonalność tekstu jest tak wielka, że kwestii w nim poruszonych starczyłoby na kilka publikacji prasowych.
    Pana relacja z wystawy „British British Polish Polish” to nie suchy, standardowy raport z tego, co krytyk odhaczył z galeryjnego przewodnika – jakich to pełno w polskich magazynach o sztuce. Dla Pana opis wystawy stał się punktem wyjścia do szerszych dociekań i analiz. I to właśnie one stanowią o wyjątkowej oryginalności i atrakcyjności tego tekstu.
    Pan „rozkręca się” tam, gdzie większość polskich krytyków woli skończyć. Daje odpowiedzi i „czadu” po rewirach dla większości z nich niedostępnych lub zakazanych! Szacun i dzięki za TAKI artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  48. ad. zbyszek opryszek: Dzięki, dzięki. Chociaż czuję się autentycznie zakłopotany wobec tych pochwał, bo przecież prawdziwym celem tekstu zjadliwie krytycznego jest otwarcie dyskusji, podjęcie kontrowersyjnych wątków, wyłożenie trudnych tez a nie przypodobanie się którejkolwiek ze stron. Ale też cieszę się z życzliwego przyjęcia formy tekstu, bo staram się, żeby to co piszę, w końcu o nasyconej różnymi emocjami sztuce i mechanizmach około niej, nie miało cech suchego raportu urzędowego odfajkowania, że się odbyło.

    ad. Wojciech Kozłowski: Nie bardzo widzę, skąd Pan wnosi, że Piotr Bernatowicz po to wchodzi do Arsenału, żeby zaraz promować Biernackiego. Pomijając fakt, że sam nie miałbym ochoty na uleganie takim protekcjom, które są czytelne więc nieskuteczne i mnie samego wkurwiają u innych, to przecież postawa PB jako naczelnego Arteonu wyraźnie wskazuje, że i on nie stosuje zasad kumoterstwa. Po pierwsze: powierzenie mi rybryk w piśmie odbyło się w okolicznościach naszego małego, ale jednak sporu na internetowym forum Arteonu (chyba można to jeszcze sprawdzić w Archiwum pisma w necie) i raczej mówi o OTWARTOŚCI naczelnego na odmienne racje, czego nie można powiedzieć o innych redaktorach pism o sztuce. Po drugie: przez niemal 2 lata naszej współpracy, nikt nie znajdzie w Arteonie śladów promocji odbywających się w tym czasie wydarzeń w Galerii Browarna, mimo że były to czasem wydarzenia o charakterze ponadlokalnym (np. wystawy i publikacje o Nachcie Samborskim czy o Jacku Sempolińskim) i nie z kumoterstwa a z dziennikarskiego obowiązku powinien o tych wydarzeniach przynajmniej wspomnieć. Nie mam jednak pretensji, bo rozumiem, że górę wzięły standardy.
    Dziwię się Panu, że generuje Pan takie sugestie, bo chociaż nam nie po drodze, to cenię Pana za to, co zresztą sam Pan sobie wyrzuca, że od czasu do czasu podejmuje rękawicę sporu z opozycją. Zwłaszcza, że robi to Pan wzburzony, bo zaangażowany, a nie tak, jak np. kol. Sienkiewicz: pitu, pitu, "zapytajcie p. Biernackiego" etc. Pozdrawiam obu Panów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy04:32:00

      Panie Andrzeju, gdzie można znaleźć internetowe forum Arteonu?

      Usuń
  49. Dopytam naczelnego, bo jakiś czas po zamknięciu forum, jego archiwum było dostępne na stronie Arteonu, a teraz chyba rzeczywiście jest wycofane ze strony pisma.

    OdpowiedzUsuń
  50. Panie Andrzeju, to prawo wpisu na blogu, żeby był zdecydowany i jasno stawiający sprawę. Skoro Piotr zaprosił Pana do Arteonu, no to naturalna jest kolej rzeczy, że będzie ten watek kontynuował. Jak to się mówi, pluralizmu i otwartości. Jasne. Ja trochę w obliczu wszechogarniającego sporu o pryncypia nie mam ochoty się kłócić. Z anonimami od dłuższego już czasu nie rozmawiam z zasady, zwłaszcza z takimi jak powyższy. Co się lubi wyzłośliwiać z dalekiej bo angielskiej perspektywy. Mam przynajmniej nadzieję, że tam dzielnie maluje albo przynajmniej nadzoruje innych w sklepie, niż nachrzania na zmywaku, choć to też ważna i odpowiedzialna praca. Z troski tak reflektuję sobie.. Jego prawo złośliwego emigranta być złośliwym. Nie śmiem nikogo oświecać. Jak widać, mimo braku wpisów, mój blog jednak budzi emocje, dość poważne nawet. Płaci MS2. Nie posługuję się podniosłym językiem zebrań. To tylko stylizacja ( i już tu miałem zamiar użyć słów powszechnie uznanych itd. ale się powstrzymałem, bo usilnie pracuję nad sobą, ale jak widzę morza zawiści i ignorancji, to mi puszcza). Nie chcę sobie nabijać komentów, żeby anonim zmienił zdanie, ale mam prośbę do Pana, Panie Andrzeju, gdyby Pan mógł na moim blogu, byłoby mi łatwiej odpowiadać. Nie ignoruję Pańskiego bloga, ale mi mój jednak zabiera blogową aktywność. Pozdrawiam Pana (anonima nie, jednak mi puszcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy18:08:00

      "Na podstawie dotychczasowych opinii, które wpłynęły do MKiDN, nie jest możliwe podjęcie decyzji w sprawie powołania na stanowisko dyrektora Galerii Miejskiej "Arsenał" w Poznaniu pana Piotra Bernatowicza z pominięciem procedury konkursowej - poinformowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowe"

      http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,14892801,Arsenal_na_razie_bez_dyrektora.html

      Panie zwykły dyrektorze galerii - po tej wiadomości może Pan spokojnie spać i pisać na blogu o dalszych przygodach Zdzisia.

      Usuń
  51. I jeszcze - anonimowa/y. Prowincjonalna - to jest figura retoryczna jedynie, zmrużenie oka, żart, (nie napiszę absolutnie - bęcwale, nie ugnę się). A kompleksów nie mam raczej. Od dawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy18:31:00

      "Prowincja – termin używany potocznie, z lekceważeniem, dla obszarów opóźnionych w rozwoju cywilizacyjnym i kulturalnym ze względu na odległość od centrum politycznego, gospodarczego czy kulturalnego."

      "Kompleks (łac. complexio ‘połączenie’, ‘wyrównanie’) – zbiór myśli, słów, wyobrażeń silnie skojarzonych z pewną inną ważną i silnie zabarwioną emocjonalnie myślą, która zwykle bywa wyparta ze świadomości, stłumiona (myśl taką zwie się niekiedy jądrem kompleksu)"

      To nie są figury retoryczne! Poz.

      Usuń
  52. Panie i Panowie...
    dzisiaj w publicznym radiu program 3 Pan Szanowny Stach(Stanisław?) Szabłowski powiedział:
    nie wiem o co chodzi ...nie wiem dlaczego obraziła kogoś instalacja kolegi ,który adorował Jezusa na krzyżu-seksualnie z miłością...bo tam Kiedyś niejaki wódz największy Faszystów Roman Giertych ,coś tam namawiał do przemocy... (a obecnie bardzo dobry kolega Bronka obecnie i adwokat Donalda T. :) ,ale o tym już nie wspomniał...)
    I takie Panie kulturalne tłumaczyły ,że ta tęcza nieszczęsna to akt ataku na spółdzielczość..bla,bla,bla (Przez dziesięciolecia tęczowa flaga była używana przez spółdzielców na całym świecie, także w Polsce jako flaga spółdzielczości i jest używana w tym charakterze również obecnie. Ponieważ również inne środowiska, np. LGBT posługują się tęczową flagą, prowadzi to do nieporozumień. W związku z tym, dla lepszej identyfikacji organizacji, została przez Walne Zgromadzenie ICA w 2001 r. przyjęta alternatywna flaga z logo spółdzielczym. Przedstawia ona na białym tle tęczowe logo spółdzielcze w sześciu kolorach (czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, błękity, granatowy) oraz pisany małymi literami fioletowy akronim nazwy Związku w jednym z jego języków oficjalnych: ang. ica, fr. i hiszp. aci, niem. igb, ros. мка.)
    i tak sobie pierdolili ok.godzinę ,gdy gość niedzielny w sobotę(i również w niedzielę) od 20 lat pracował w pocie i znoju... ha,ha,ha)
    Oświadczam:
    Została nam wypowiedziana wojna kulturowa ...i będziecie ją mieć!
    dość nadstawiania drugiego policzka ...po tych kulturalnych Chujach Hołdysa i Pani Szanownej Wóciak przypominam Wam wykształciuchy:
    ,,,Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką,synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy (Mt 10,34).
    ======================================
    chcieliście wojny to będziecie ją mieć:
    DOŚĆ ! WY komunistyczno -faszystowskie indywidua...niech Wam ten kawior w gardle stanie!
    czuwaj!

    OdpowiedzUsuń
  53. i Kordian znowu walczy ! (pozdrawiam...)
    http://www.youtube.com/watch?v=btW5MkcmoOE#t=1376
    czyli Nasz ptasi reporter zdaje relację z tegorocznego, gdańskiego festiwalu "Narracje - odkrywanie zachwyca"
    uśmiałem się trochę... :)
    ps.
    Dzisiaj Kordian był cytowany w tygodniku ,,W Sieci,, w sekcji kontrkultura str .45
    -"Zabierz mnie do świata, gdzie sztuka jest coś warta". przez samego Witka Gadowskiego z Krakowa(a to niezły pistolet!)
    o Yeah! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy04:27:00

      W tym przypadku, forsa podatnika idzie równie sprawnie w błoto co w Warszawie. Większość zaprezentowanych prac jest na poziomie „geniuszu” Robakowskiego! Czyli wszyscy ostro eksperymentują, badając głównie granice cierpliwości odbiorcy.
      No i oczywiście, aby gówno światowy blichtr miało, kurator musiał być importowany - tym razem z Nowej Zelandii.
      Cały ten zamęt tylko po to, by kliku urzędników miało ciepłe posadki, mogło na koszt podatnika wegetować i podróżować. Obraz intelektualnej nędzy, degrengolady i egoizmu.

      Usuń
  54. Anonimowy12:06:00

    a co Ty Qurwa wiesz o Sztukach Pieknych?
    Panie anonimowy...
    Podobno są zdjęcia ,na których Pan Tusk,Pan Banasiak i Pani dr Iza płaczą nad losem losem gołębi...
    (a jak Ci się nie podoba to wypierdalać na zmywak do UK-ty masz płacić Vat ,a nie wybrzydzać ! )
    -osobiście sam się wzruszyłem... ;)
    ps.
    pzdr. dla Pani Diany... (-uroczy upadek z krzesłem... :) )

    g.n

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy03:32:00

      Z pewnością wiem więcej niż wyżej wymienieni razem wzięci. Tyle że biorąc akurat ich pod uwagę – to nie jest to specjalnie straszna sztuka! ;)

      P.S. Precz z komuną i biurokratycznym egoizmem etatowych cwanych gap!

      Usuń
  55. Skoro sztuka w przestrzeni publicznej jest za darmo do oglądania, musi być robiona za publiczne pieniądze, a publiczny eksperyment w ramach świadczeń państwa. To proste. Konrad więc walnął jak gołąb w parapet. A tak w ogóle to precz z komuną!

    OdpowiedzUsuń
  56. Anonimowy11:09:00

    Dyskusja na niektore aktualne tematy zaczyna sie na tym blogu:

    http://antymatrix.blog.polityka.pl/2013/11/29/okupacja-kulturyspisek-kultury/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy16:02:00

      Jak dyskutować z osobą, która we własnym tekście nie doprecyzowała ani jednej myśli i jedynie operuje bliżej nieokreślonymi ogólnikami. Np. o jakimś wielowymiarowym laboratorium XXI wieku? Co to za nawijanie makaronu na uszy?

      Usuń
    2. Anonimowy03:15:00

      Bo to jest polityczna nowomowa. Pozornie wszystko pięknie – aż kipi od twórczej energii. Niestety, gdy zaczyna wchodzić się w szczegóły – no właśnie – okazuje się, że nie ma żadnych szczegółów. Więc nie ma się do czego przyczepić, ale i nie ma o czym dyskutować. To jest bełkot aktywisty, który chce pokazać światu jak bardzo chce dobrze, ale nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym pisze. Typowa gadka szmatka, by mieć odhaczony kolejny tekst – rzekomy dowód wysiłku intelektualnego :)

      Usuń
  57. Dyskusja na niektore aktualne tematy zaczyna sie na tym blogu:
    http://antymatrix.blog.polityka.pl/2013/11/29/okupacja-kulturyspisek-kultury/
    --------------------------------
    no sorki...ale takie dyskusje to już się odbyły dawno temu min.na krytykant.pl i forum arteon.pl...(eh. to były czasy fermentu :) )
    -a teraz chłopaki zabierzcie swojego Baumana pod pachę i sobie możecie porozmawiać w TV Kultura czy strzał w tył głowy jest bardziej humanistyczny od śmierci głodowej ... ;)
    Panie kochany: intelektualiści już nie czytają Polityki i Gazety Wyborczej...bo kogo obchodzi czy Hitler był lepszy od Lenina lub na odwrót?
    PO trzykroć :precz z Komuną!

    OdpowiedzUsuń
  58. Przepraszam... jedno pytanie...czy kiedyś wystąpił w dyskusji w TVP Kultura np. Pan Biernacki lub Bernatowicz????
    poproszę o linka... (?)

    OdpowiedzUsuń
  59. Anonimowy08:44:00

    @ Gosc Niedzielny

    Sorry za szczerosc, ale nigdy cie nie kochalem, nie kocham, i nie bede kochal. Taka juz mam orientacje ;-) Jesli myslisz ze w wypadku wojny kanadyjsko-polskiej robiloby mi jakas roznice czy strzelam do patriotow czy do kosmopolitow to sie mylisz. Nie chcialbym strzelac do kobiet i dzieci, bo jestem seksista.
    Zastanow sie jednak czy chcesz byc czescia problemu, czy czescia rozwiazania. Oni was wyraznie prowokuja, a ty akurat dajesz sie prowokowac. Oni - to znaczy warszawska spoldzielnia pracy i drapania po pleckach. Co mi sie nie miesci w glowie to ze oni sa chyba nnaprawde przekonani ze posiadaja "wysoki kapital kulturalny". Nic dalszego od prawdy. Banda swietliczanek i literatow-onanistow. .
    ...........
    Moja mama slucha Radia Maryja, a przekonianie jej do idei gejowskich malzenstw zajelo mi 5 minut. Bo chcialem ja przekonac, a nie udowodniac ze jest glupia. A przemocy nie lubi, tak jak wszystkie panie w jej wieku.
    Anonimowy 2 ( schody_do_nieba ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy02:03:00

      Chyba raczej: WARSZAWSKA SPÓŁDZIELNIA CIĘCIA W CHU… I DRAPANIA PO PLECKACH :)
      Bo w ich przypadku trudno mówić o rzetelnej pracy, a już w szczególności pracy nad własnymi kwalifikacjami.

      Usuń
  60. Czołem Schody do Nieba !
    jaka qurwa wojna ? Tylko Pokój: aby ludziom pracy żyło się dostatniej... :)
    ================================
    no to współczuję...Matka faszystka i antysemitka ...
    -daj mi Jej emaila a w pięć minut przekonam ją do eutanazji ...
    =================
    ps. stary przyjeżdzaj do Polski -załatwię Ci niezłą robotę w McDonalds za 1.80 /h (dolara USA!) i oprowadzę w stolicy,łykniesz trochę sztuki :) :
    http://visitor.salon24.pl/548936,zapraszam-na-festiwal-patologii-muzeum-sztuki-nowoczesnej


    OdpowiedzUsuń
  61. Anonimowy13:31:00

    Tak tworzyło się „wydarzenia artystyczne” w PRL-u:

    http://www.youtube.com/watch?v=zK12zznuUew


    A tak tworzy się w Tuskolandii :)

    http://culture.pl/pl/wydarzenie/lublin-miasto-otwarte

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy14:32:00

      http://rastergallery.com/galeria/blog/nasreddin-w-lublinie/


      „Na zaproszenie Andy Rottenberg Slavs and Tatars prezentują oryginalną i funkcjonalną rzeźbę uliczną przy głównej arterii Lublina. Tegoroczna edycja festiwalu Otwarte Miasto dedykowanego sztuce w przestrzeni miejskiej nosi tytuł “Uni-ja/Uni-on” i odnosi się do tożsamości Lublina jako miasta pogranicza i bogatej w symboliczne wydarzenia historii. W taki kontekst Slavs and Tatars wprowadzili jedną ze swoich ulubionych figur – postać Nasreddina – mitycznego mędrca, bohatera rozlicznych opowieści, dykteryjek i przypowieści popularnych od średniowiecza na Bliskim Wschodzie i Bałkanach. Najbardziej rozpowszechnione wyobrażenie Nasreddina przedstawia go siedzącego na osiołku tyłem do kierunku jazdy. Dla Slavs and Tatars to modelowa postać antymodernisty – zmierzającego do przodu, ale zapatrzonego w to co zostaje w tyle. Molla Nasreddin – taki też tytuł nosił azerski magazyn satyryczny z początku XX wieku, któremu kolektyw poświęcił jedną ze swych książek – został przez Slavs and Tatars przeniesiony do współczesności w formie przyjaznej najmłodszym – kolorowego bujaka ulicznego. W takiej postaci Nasreddin pojawił się po raz pierwszy 2012 roku na biennale w koreańskim Gwangju . Teraz, z okazji projektu Andy Rottenberg powstała jego lubelska wersja.

      Projektowi, w którym bierze udział kilkunastu artystów z różnych stron światu, towarzyszył również panel w muzeum na zamku lubelskim, w którym wziął udział jeden z członków Slavs and Tatars. Tłem dla rozmowy było – jakżeby inaczej – monumentalne malowidło Jana Matejki “Unia Lubelska”.”

      Usuń
    2. @Anonimowy 13:31:00 - Ładne zestawienie wydarzeń "artystycznych", zwłaszcza że Marian Łącz z Józefem Nalberczakiem pięknie się wpasowali w klimat. Niestety, znam to z autopsji. Chociaż tak po prawdzie wystarczyłby tylko filmik z Lublina, bo tam w zakładce "Galeria", na ścianie w przejściu blokowiska straszy już jeden przykład (mozaika) PRL-owskiego wpychania "wydarzeń artystycznych" ludziom pod nos. Co zaś się tyczy współczesnej wersji lubelskich interwencji AndoBałki, to wyjaśnienie zagadki tej aktywności zapewne tkwi w zakładce "Partnerzy" wydarzenia, a wśród nich MKiDN, NCK etc.

      Usuń
  62. http://4.bp.blogspot.com/-mpID3mONPUk/T2rvchGdLNI/AAAAAAAAB7k/mTxj25BVRNw/s1600/miasto%2Binspiracji.jpg

    OdpowiedzUsuń
  63. Anonimowy02:19:00

    „Co mi sie nie miesci w glowie to ze oni sa chyba nnaprawde przekonani ze posiadaja "wysoki kapital kulturalny". Nic dalszego od prawdy. Banda swietliczanek i literatow-onanistow.”


    À propos kwalifikacji, „świetliczanka” brzmi bardzo sympatycznie i trafnie oddaje rodzaj odbiorcy, któremu taka pani jako krytyk sztuki może zaimponować swoimi recenzjami.

    Świetliczankami na niwie krytyki sztuk pięknych zostają najczęściej studentki kulturoznawstwa i historii sztuki. Którym to paniom uroiło się pod loczkami, że uda się im zgłębić arkana krytycznej roboty, bez umiejętności analizy formy dzieła sztuki.

    Drewnianookie świetliczanki są więc średnio inteligentne. Na tyle bystre, by sprawnie zdobywać akademickie dystynkcje, wspinać się wysoko po szczeblach uczelnianej hierarchii. Ale niestety na tyle ograniczone umysłowo, by dotarło do nich, że skoro ich edukacją w większości przypadków zajmowały się inne świetliczanki, to mają one potworne zaległości do nadrobienia.

    Niestety obdarowane uczelnianymi dystynkcjami i średnią inteligencją popadają łatwo ofiarą własnej pychy i nie mają sobie nic do zarzucenia. W ten sposób świetliczanki bardzo łatwo wchodzą w konflikt z artystami, którzy łatwo zauważają, że zupełnie nie zwracają one uwagi na najbardziej istotną dla nich część ich pracy.

    Dlatego świetliczanki zdecydowanie bardziej wolą otaczać się aktywistami, niż artystami - często bezpodstawnie nazywając pierwszych drugimi. Minimalizują w ten sposób ryzyko, że któryś artysta w przypływie szczerości powie im prawdę, iż jako krytyczki bez umiejętności czytania formy działa sztuki, całą tę swoją krytyczną robotę mogą wsadzić sobie w gender! ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. W co sobie mają wsadzić? No też coś. Miarkujmy, w końcu chodzi o kapitał kulturalny, a nie kultoralny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy14:15:00

      >>> „W co sobie mają wsadzić?”

      W GENDER, czyli m.in. w płeć kulturową, w płeć społeczną, w społeczno-kulturową tożsamość płciową… Ogólnie w sumę cech, zachowań, stereotypów i ról płciowych przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji, ale nie wynikających bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała pomiędzy płciami, czyli dymorfizmu płciowego.
      :)

      Usuń
  65. Anonimowy11:26:00

    No wiec to jest ta prawdziwa tecza ;-)))))

    http://www.youtube.com/watch?v=jdo_EBehWmM



    Anonimowy 2

    OdpowiedzUsuń
  66. To jest prawdziwa tęcza, prawdziwy Guy, o którym mowa nie dlatego, że tęcza i że guy, tylko dlatego, że wszyscy najlepsi wiedzą jakie jest ich przy nim miejsce w szeregu umiejętności.

    OdpowiedzUsuń
  67. tak ... czarna tęcza w Lublinie...
    Anda i Mirek -barbarzyńcy u bram miast ... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy13:31:00

      Zdecydowanie czarna tęcza powinna stanąć też przed pawilonem Emilia w Warszawie. :)
      Jako znak sprzeciwu wobec eksterminacji w jego murach: ducha polskiej sztuki i zwykłej ludzkiej uczciwości.

      Usuń
    2. Anonimowy13:45:00

      już widzę te znicze palące się pod tęczą
      a na browarnej można by zrobić zrzutę na wieniec :)

      Usuń
  68. Jedni się będą zrzucać na wieniec, a inni będą stawiać tęczę na koszt tych, co się będą zrzucać na wieniec

    OdpowiedzUsuń
  69. Anonimowy00:26:00

    Przed pawilonem Emilia powinien stanąć księgowy, a n ie czarna tęcza. Bo z tego co mi wiadomo, szykowali się tam do zakupu kolejnych eksponatów z wystawy "w sercu kraju".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy01:53:00

      tak byłoby w normalnym, zdrowo funkcjonującym demokratycznym kraju

      najpierw powinien stanąć księgowy przed pawilonem Emilia, a później Mytkowska i Zdrojewski przed sądem

      no ale, że rząd w Polsce to mafia, więc księgowy stanie prędzej przed Browarną, niż przed Emilką

      takie mamy realia sutemu zafundowanego najpierw przez komunistów, a później kultywowanego przez PO, tu się łupi dobrych i biednych, a oddaje złym bogatym - wykorzystując do tego głupich, oraz chciwych poklasku średnio inteligentnych lewaków.

      a w tym samym czasie, tak bawi się młody przedstawiciel standardowego elektoratu PO i czytelnik Polityki i GW, czyli młodzi, wykształceni, z dużych miast w akcji: http://www.kinomaniak.tv/seriale/ekipa-z-warszawy-warsaw-shore/s1e4#SEZON1


      Usuń
  70. głupota i chciwość podobnie jak mądrość i wspaniałomyślność nie mają przynależności partyjnej. Znam osłów po jednej, drugiej oraz trzeciej i czwartej stronie. Paru fajnych po tych wszystkich stronach też znam. Poza tym np. Mytkowską mianował PiS czyli Ujazdowski.Kazimierz Michał a nie Zamek, oczywiście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy06:03:00

      >„Mytkowską mianował PiS czyli Ujazdowski”

      I zdaje się, że tylko PiS może ją w przyszłości odwołać. Bo Mytkowska sprawnie zasymilowała się w mafijnych strukturach i Zdrojewski swego nie ruszy.

      >„ głupota i chciwość podobnie jak mądrość i wspaniałomyślność nie mają przynależności partyjnej. Znam osłów po jednej, drugiej oraz trzeciej i czwartej stronie. Paru fajnych po tych wszystkich stronach też znam."

      Tu zgodzę się z Panem do pewnego stopnia. Mianowicie, osłów faktycznie nie trudno znaleźć po każdej ze stron. Ale aktualnie, po tym gdy PO pokazała, jak sprawnie potrafi defraudować pieniądze podatnika, to super inteligentnego popierającego PO – ale takiego nie węszącego prywaty – ze świecą szukać. Przynajmniej ja takich nie znam.

      Usuń
  71. Mówię o występowaniu zjawiska po wszystkich stronach, a nie o popieraniu którejkolwiek. A o występowaniu powszechnym mówię po to, by się w krytyce trzymać faktów a nie przynależności. Mi jest ganz pomada, czy ten co rąbie mnie na kasie i na wartościach jest z PO, PiS, PSL czy SLD.

    OdpowiedzUsuń
  72. http://www.kinomaniak.tv/seriale/ekipa-z-warszawy-warsaw-shore/s1e4#SEZON1
    -------------------------------------------------------------------------------------------------
    oqurwajegomać.... !
    to jest niezły kawałek art... Dzięki... :)
    ps.
    cyt:
    Mi jest ganz pomada, czy ten co rąbie mnie na kasie i na wartościach jest z PO, PiS, PSL czy SLD.
    ----------------
    jak podobnie: co za różnica ,kto mi strzela w potylicę ?
    (-proszę pozdrowić Pana Baumana ... 150lat w zdrowiu psychicznym życzę ;) )
    ps 2.
    ,,głupota i chciwość podobnie jak mądrość i wspaniałomyślność nie mają przynależności partyjnej.,,
    -a mi osobiście wystarczy publiczna chłosta...(może być symboliczna dla tych k... innych intelektualistów... ;) )

    OdpowiedzUsuń
  73. Anonimowy15:27:00

    czarna tęcza też dla tego pana :)

    http://www.youtube.com/watch?v=D5q5C9H1yV8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy02:29:00

      2:35, Paweł Althamer : „Już dawno tłumaczyłem moja działalność jako przepływ, że tak powiem , przeze mnie strumienia energii. A jestem być może jakoś w miarę przepuszczalny. I udaje mi się to, co być może innych nie pociąga do tworzenia – wprowadzić w działanie, w czyn. Że jak do tej pory czuję się, że tak powiem, użyteczny. W miarę też skuteczny. I to mnie cieszy. Więc jakby, a, a, w zagubienie jakby naprowadza mnie stan, często przy okazji bycia nie w tym miejscy, w którym bym chciał. Czyli za bardzo z przodu, albo za bardzo w pozycji lidera.”

      Usuń
    2. Anonimowy02:52:00

      głębia jego myśli godna jest jego sztuki!

      Usuń
    3. Anonimowy10:35:00

      Ten pan Paweł wypowiada się jak upalony i podchmielony dres. No może ciut lepiej – jak dres w złotym dresie :)

      Usuń
  74. Mam z nim problem. Bo te jego działania na Bródnie czy na Nowolipiu uważam za b. dobrą robotę społeczną. Gorzej jak traktuje się to jak robotę artystyczną. Oczywiście pozostaje jeszcze to niejasne branie kaski z NCK po kilkaset tausenów. Ale przecież sam bym wziął, jakby mi dawali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy01:55:00

      Ale mnie Pan rozczulił tą robotą społeczną. ::)
      Przez chwilę zapomniałem o tych publicznych pieniądzach, które mogły trafić do zdolnych, młodych artystów, ale zostały zmarnotrawione, bo je Althamer i jego ekipa z Bródna przytulili. M.in. bawiąc się hobbistycznie w działania, które są domeną np. architektów zieleni, którzy za publiczne pieniądze zrobiliby to taniej i lepiej.

      Nawet jeżeliby założyć, że same te akcje społeczne są czysto charytatywne (co prawdą nie jest), to i tak słono one kosztują podatnika. Gdyż, jako artysta Althamer nie robi nic istotnego, albo robi szmirę - za co grubą forsę od państwa wyciąga, m.in. za pośrednictwem swojej żony i żony Materny.

      Reasumując, ogólnie zarówno dla polskiego podatnika, jaki i odbiorcy sztuki lepiej by było, gdyby pan Paweł w sztukę się nie bawił. No chyba że trzymałby się z dala od publicznych pieniędzy. W innym przypadku jest po prostu nieopłacalny, albo wręcz szkodliwy. Nieopłacalny, gdyż taniej i skuteczniej np. taki mini park zorganizowaliby prawdziwi specjaliści od aranżacji zieleni. A szkodliwy, bo w dyskurs o sztuce, tego typu akcjami podpiętymi pod działalność artystyczną, wprowadza zamęt aksjologiczny. I odbiera prawdziwym artystom środki przeznaczone na ich rozwój. Słowem, osłabia polska sztukę i w ogólnym rozliczeniu jest wyciągającym pieniądze podatnika szkodnikiem.

      Usuń
    2. Anonimowy02:00:00

      Paweł Althamer : „Już dawno tłumaczyłem moją działalność jako przepływ, że tak powiem , przeze mnie strumienia energii.”

      Tam powinno być: „Już dawno tłumaczyłem moją działalność jako przepływ, że tak powiem , przeze mnie strumienia publicznych pieniędzy.”

      :)

      Usuń
  75. Jak ktoś daje, to ktoś bierze. Proste. Kto ma wziąć, to inna sprawa. vide motyw opisany w 'Banknoty z szopy narodowej' - moim zdaniem jeden z najlepszych postów na art xl Browarnej, choć konkurencja mocna! - albo tenże Althamer ze swoimi kombinezonami i Maternami odzianymi w takowe. Paradne.
    pozdr.
    m.

    OdpowiedzUsuń
  76. Anonimowy00:32:00

    Andrzej Biernacki „Uwłaszczenie nomenklatury”, Komentarz niepokorny Arteon - grudniowe wydanie:

    „Prawdę powiedziawszy, w ciemno zakładałem, że z epokowego postulatu Artura Żmijewskiego, zawartego w jego słynnym manifeście, żeby sztukę zastosować społecznie, będą nici. Epokowo podejrzewam nawet, że sam autor zakładał mierny wynik swojego postulatu i czynem doprecyzował, że tak naprawdę chodziło mu nie o sztuki społecznie stosowane (bo niby skąd nagle miałyby się u niego wziąć?), tylko o stosowane społecznie socjologię i politykę. Rzecz jasna, naiwnością jest przypuszczać, że społeczeństwo pofatyguje się, by cokolwiek z tego przeczytać, ale gdyby nawet jakimś cudem, po takiej podmiance, tym bardziej wypięłoby się na literaturę artysty, profetycznego inaczej. Słowem: jest pewne, że niczego z obfitego magazynu kwestii zaproponowanych przez Żmijewskiego ludziska na swój użytek raczej nie kupią. Nie kupią, bo społeczeństwo z natury rzeczy po swoje zakupy chadza zupełnie gdzie indziej. Żeby wprost nie powiedzieć gdzie, na odczepnego przygotowało własne określenia tych kultowych miejsc. Wymyśliło „Galerie handlowe”, „Atelier łazienek”, „Kolekcje ceramiki... sanitarnej”, „Salony fryzur”, „Katalogi ubrań”, „Palety asortymentu”, „Pracownie visage’u” i „Studia paznokcia”.


    Pan to wie, ja to wiem, a doktoryzowane Przedszkolanki mają z tym problem. Zanim dojadą do takich prostych konkluzji muszą wszystko mentalnie „przepracować”, mnożąc po drodze tony analiz, będących kompletnie odlepionymi od rzeczywistości dyrdymałami.
    Swoją drogą, fajnie by było móc zobaczyć uczestników tego podesłanego reality show (Warsaw Shore), gdy z zainteresowaniem, ba!, z entuzjazmem, wymieniają się opiniami na temat przeczytanego Arturowego manifestu. :)
    Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  77. Anonimowy00:38:00

    Biernacki: „Ale przecież sam bym wziął, jakby mi dawali.”

    Mike: „Jak ktoś daje, to ktoś bierze. Proste.”


    Panowie, niebezpiecznie niefrasobliwie skomentowaliście te Althamerowe wyłudzenia. Ponieważ bagatelizowanie problemu daje powszechną zgodę na tego typu machloje. Solidaryzując się z cwaniactwem – dajecie mu rozgrzeszenie.

    W tym najnowszym Arteonie Pan Andrzej zauważa: „Ot, na przykład wtedy, gdy nagłówkiem, będącym synonimem dystynkcji, wyważenia, bezstronności, dystansu, własności ogólnospołecznej, jakim jest szyld MUZEUM, opatruje się strukturę będącą jawną antytezą tych cech. Czyli taką instytucję publiczną, gdzie publiczne są tylko kaskadą lejące się środki finansowe, a decyzje odnośnie ich wykorzystania są najzwyczajniej, najzupełniej prywatne. Gdzie ukazem naznaczony prowadzący, w oczywisty sposób się uwłaszczył i rządzi nie swoim jak swoim, prywatnie doi, fałszuje jak chce, zabezpiecza kolesiów, rozprowadza, feruje, foruje, fedruje.”

    No wiec proszę wyobrazić sobie, że słowa te trafiają na delikwenta o podobnym niefrasobliwym nastroju. I co on ma do powiedzenia na temat problemu postawionego w tekście Pana Andrzeja? Ano sprawa wydaje mu się podobnie nieskomplikowana: Jak mu pozwalają tym nieswoim muzeum rządzić jak swoim, to rządzi. Jak ktoś daje, to ktoś bierze. Proste. Przecież sam bym tak używał, gdyby mi taką władzę dali.

    OdpowiedzUsuń
  78. Cwaniactwo tak, ale czy machloje? Gdybym wiedział o machlojach oddałbym sprawy prokuraturze (obowiązek obywatelski). Problem w tym, że to o czym mowa jest tak ustawione, że można naświetlać, objaśniać, rozszyfrowywać, nagłaśniać, obnażać, wskazywać, udostępniać. Można komentować, natrząsać się, ironizować, tarzać ze śmiechu i do rozpuku, potępiać w czambuł etc., ale nie za bardzo jest czym prawnie wojować. Jeden dostał 750 jako grant, to go wziął, drugi dostał 250, to go wziął, jeszcze inna 220 honorarium, to też chapnęła. Ten i ów zrobił przetarg, ogłosił, ktoś się zgłosił, wykonał, otrzymał dolę wg szacunków z księżyca, ale wystawił fakturę na 300 za coś co "prywatnie" warte 30 i fertig. Ale jakby ktoś miał coś do dodania, że coś, gdzieś, ktoś nie teges, niech walczy albo przynajmniej niech się podzieli na forum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy00:42:00

      Słowa „machloje” użyłem na wyrost. Niestety ma Pan rację, tego typu nadużycia władzy w białych rękawiczkach nie naruszają prawa i mogą być piętnowane jedynie w sferze moralnej. Potępienie ich pozostaje więc jedynie intelektualnym gestem. Ale gestem istotnym, gdyż pokazującym cwaniakom, że są ludzie, którym nie jest wszystko jedno! I że ci ludzie patrzą cwaniakom na ręce i widzą wyraźnie, że mentalnie nie dorośli oni do piastowanych stanowisk, że partaczą robotę, ponieważ ich zwyczajnie przerasta. Niech cwaniak ma cały czas świadomość, że nie jest na szczycie drabiny społecznej z powodu pracowitości i swoich wybitnych, intelektualnych umiejętności, ale z powodu niewydolności systemu, jego złego funkcjonowania. Czego on - cwana miernota zajmująca stanowisko z założenia przeznaczone dla uzdolnionego członka społeczności - jest najlepszym tego przykładem. Dlatego zachęcam Pana do nie nadużywania tego typu „szczerych opinii” w stylu: „przecież sam bym wziął, jakby mi dawali”. Gdyż akurat Pan jest wyjątkiem. I akurat (tego mogę być pewny), gdyby Pan otrzymał wsparcie finansowe od państwa, wydałby Pan te pieniądze w sposób skutecznie rozwijający polską sztukę. Niestety Pana wypowiedź będzie wrzucona do wspólnego wora – bez tej adnotacji, iż jest Pan wyjątkiem - z tymi wszystkimi, co to publiczne pieniądze chętnie przytulą, ale nic ciekawego w zamian nie zaoferują. A Pan takimi słowy poprawi samopoczucie wszystkim tym cwaniakom, którzy będą odbierali ten Pana gest, jako sygnał: że to właściwie nic takiego złego – to branie jak dają – no może prócz tego, że jakiś tam system nie funkcjonuje poprawnie. A który oni właśnie takim myśleniem sprawnie budują. Cwana gapa nawet moralnie nie będzie miała sobie nic do zarzucenia, bo przecież nawet ten, który tak zajadle wojuje z tym systemem, sam by wziął, gdyby mu dawali. Inna sprawa, że ten Biernacki, gdy mu nie dają, sam ze swoich dokłada do interesu, ale tego szczwana gapa już nie skonstatuje, bo czegoś takiego kompletnie nie poujmuje! :)
      Pozdro.

      Usuń
  79. Sam już nie wiem. Takeśmie Pan nakołował, że gdybym miał te cechy, które mi Pan przypisuje to ho, ho. Ale rozumiem intencje, że nie ma co za pochopnie rozgrzeszać cwaniactwa, bo samo się rozgrzesza nad wyraz skutecznie. Władza, mniejsza lub większa deprawuje (mniej lub bardziej. Przecież żaden ziut przy korycie nie pomyśli o sobie, że znalazł się tam fuksem, tylko że jak najbardziej zasłużenie. Że jest wybrańcem losu w odróżnieniu od reszty - ofiar losu. I, że co jak co, ale jemu się, kurwa, należy.

    OdpowiedzUsuń
  80. Anonimowy00:47:00

    Ciekawe ile spośród tych CWANYCH GAP, CWANYCH MIERNOT (jak ich nazywacie) to RESORTOWE DZIECI?

    http://www.youtube.com/watch?v=1RG4Hvka1LM

    OdpowiedzUsuń
  81. Anonimowy06:39:00

    Moim zdaniem trzeba jakoś sobie z nimi poradzić nawet bez posiłkowania się tą informacją

    OdpowiedzUsuń
  82. Anonimowy00:30:00

    i co pajacu ?.już nie piszesz bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy01:44:00

      Uderz w stół, a nożyce się odezwą :)

      Usuń
  83. Anonimowy01:39:00

    „Przecież żaden ziut przy korycie nie pomyśli o sobie, że znalazł się tam fuksem, tylko że jak najbardziej zasłużenie. Że jest wybrańcem losu w odróżnieniu od reszty - ofiar losu. I, że co jak co, ale jemu się, kurwa, należy.”

    Skoro tak o sobie myślą, to nie zdziwiłbym się dowiadując, że nas mają za niewdzięczną swołocz, która zrzędzi bez powodu i chce ich wrażliwych intelektualistów zaszczuć, zniszczyć i pozbawić możliwości obdarowywania Polaków sztuką na europejskim poziomie. :)

    OdpowiedzUsuń
  84. Tego nie trzeba się domyślać, można przyjąć za pewnik. Można się załgać do cna, zwłaszcza jak się to do cna opłaca.

    OdpowiedzUsuń
  85. Panie Andrzej, w nowym roku: szczęścia, zdrówka, oraz weny przy pisaniu tekstów krytycznych + nadwyżki genialnych obrazów. A jutro kaca litościwego.
    I do zobaczenia w 2014!

    OdpowiedzUsuń
  86. Bardzo dziękuję. Oczywiście Panu oraz wszystkim czytelnikom i dyskutantom życzę NAJLEPSZEGO w Nowym i następnych latach. Bez kaca, zwłaszcza na niwie sztuki.

    OdpowiedzUsuń