29 paź 2017

Full Harmonia c.d.





18. października 2017, godz. 19.00 Otwarcie wystawy Andrzeja Biernackiego w Galerii 4 Piętro Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie: od lewej dr Elżbieta Mamos (autorka idei wystawy w tym miejscu, AB, dyrektorka Filharmonii Dorota Serwa, profilem Kamila Sędzicka, koordynatorka i kuratorka ekspozycji.

Żeby nie było, że w Filharmonii Szczecińskiej wiszą tylko cztery czerwone na krzyż obrazki, powtarzające się w materiałach promocyjnych (chociaż dla mnie mogły by być tam tylko one), poniżej zamieszczam większe spektrum.



 od lewej: Zmacerowany, ol./pł. 130x97cm, Anonimowy ol./pł. 70x60cm, Pochylony ol./pł.110x85cm






Tryptyk żółty, od lewej ol./pł. 160x130cm, ol./pł.130x97cm, ol./pł.160x130cm





 ol./pł. 3x160x130cm,





 ol./pł. 3x160x130cm,


10 paź 2017

Full Harmonia. Malarstwo Andrzeja Biernackiego w Filharmonii Szczecińskiej




W środę, 18 października 2017 r. o godz. 19.00 w  Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie - Galeria Poziom 4, nastąpiło otwarcie wystawy malarstwa Andrzeja Biernackiego.



 Rozkładówka okładki katalogu wystawy Full Harmonia


Zapraszam z satysfakcją i tremą, bo bezpośrednie mierzenie się z tej skali i klasy obiektem, uznanym za najlepszy w Polsce (w plebiscycie BRYŁA ROKU 2014) i za najlepszy w Europie(główna nagroda Unii Europejskiej im. Mies van der Rohe 2015. Projekt hiszpańskiej pracowni Estudio Barozzi Veiga we współpracy ze Studio A4, pokonał 420 innych obiektów z 36 krajów europejskich. W finałowej piątce prócz gmachu ze Szczecina znalazły się budynki z Wielkiej Brytanii, Danii, Niemiec i Włoch.), dla malarza jest przedsięwzięciem niezwykle pociągającym choć mocno ryzykownym. Teoretycznie, rozległe, białe przestrzenie wnętrz filharmonii, samopodstawiajace się jako tło, powinny grać na korzyść dowolnej treści wypełnienia, ale w praktyce bywa różnie. Ryzyko rośnie, gdy kanwę propozycji dodatkowo tam prezentowanej, stanowi czynnik estetyczny.





Full Harmonia, jako parafraza nazwy Filharmonia, a także jako tytuł wystawy malarstwa, stanowi oczywistą aluzję zarówno do nietypowego charakteru miejsca jej prezentacji, ale też do intencji autora, dla którego harmonijne komponowanie wizualnego wyrazu prac niemal wyłącznie z repertuaru środków przynależnych uprawianej dziedzinie, jest podstawą i celem wypowiedzi.
A więc: pełna harmonia, lub pełnia harmonii ...efektów malarstwa.
Oddająca wolę świadomego operowania potencjałem środków warsztatu malarza i rozgrywania twórczości tylko nim. Bez wtrętów i wątpliwych podpórek z innych dziedzin społecznej perswazji (żeby nie powiedzieć społecznej inżynierii), w których -na szczęście- malarz jest zawsze amatorem. Także, w zdecydowanej kontrze do aktualnych tendencji redukowania plastycznych kompetencji, na rzecz jakichś, bliżej niesprecyzowanych, pozaartystycznych powinności twórcy. A zwłaszcza w kontrze do modnej w tzw. dziedzinach kreatywnych, ambicji ,,naprawiania" człowieka, albo prób programowego ,,społecznego zastosowania sztuki" w omnidomenie życia, w której kwalifikacje artysty i możliwości sprawcze jego dzieła zwykle są przeszacowane.





A zatem powrót do źródeł. Pod prąd. W nadziei znalezienia nowego rozwiązania dla starego zadania. Takiego zmierzenia się z tysiącami lat sprawdzonego dorobku w zakresie plastycznych dyspozycji człowieka, żeby dało się w nim jeszcze wygospodarować enklawę wolności ,,dla siebie" i ,,swojego" przekazu na dziś. Najłatwiej -rzecz jasna- jest odrzucać ten spadek. Ale wrażliwości, która jest bardziej zachowawcza niż myśl, nie da się omamić wydziedziczonym z tradycji byle poświstem mrzonki nowoczesności. Zawsze straci na tym wiarygodność - fundamentalna instancja dzieła. Każdego dzieła.






Poliptyk czerwony ol./pł. 4 x 160x130cm, 2017, fragment ekspozycji w FS.


Andrzej Biernacki ur. 1958 w Łowiczu.
W l. 1980-85, studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, w Pracowni Malarstwa prof. Jacka Sienickiego. Dyplom z wyróżnieniem w 1985 r. W l. 1985-88, asystent prof. Sienickiego w macierzystej Pracowni, a następnie w l. 1989-91prowadzi Pracownię Rysunku na Wydz. Rzeźby ASP w Warszawie. Zajmuje się także publicystyką i krytyką sztuki publikując m.in. w ,,Arteonie", ,,Arttaku", Rzeczpospolitej, Gazecie Finansowej i in. Jest autorem kilkuset artykułów prasowych, kilkudziesięciu tekstów i opracowań katalogów o sztuce, oraz kilku książek, m.in. ,,Ryzyko umiaru"(o sztuce Artura Nacht Samborskiego) i Mazowieckie Siedziby Józefa Chełmońskiego.
Jako malarz prezentował swe prace na kilkudziesięciu wystawach indywidualnych:
1985 - Stara Kordegarda w Warszawie,
1986 - ASP w Warszawie
1988 - Bahnhof Westend w Berlinie Zach. i Galerii Art w Warszawie
1989 - Galeria Wuthrich/Nielson w szwajcarskim Thun
1990 - Galerie Espace Temps w Paryżu i Galerie im Hof w Essen
1991 - Muzeum w Łowiczu i w BWA w Zamościu
1992 - Galeria Zapiecek w Warszawie
1993 - Galerie Kalenborn w Essen
1994 - Galerie Wuthrich/Nielson w Thun
1997 - Galeria Zapiecek w Warszawie
1998 - Galerie Wild we Frankfurcie n. Menem
2004 - Galeria Bema65 w Warszawie
2005 - Galeria Browarna w Łowiczu
2008 - Muzeum w Nieborowie
2009 - BWA w Kaliszu
2012 - Galeria Browarna w Łowiczu
2015 - Mała Galeria w Nowym Sączu
i na wielu wystawach zbiorowych: w Warszawie, Berlinie, Ostendzie, Grevenbroich, Hamm, Art Basel'89, Art Strasburg'96, Art Frankfurt'99.

27 wrz 2017

Jako Architekt Urodziłem się W Łowiczu - St. Noakowski (1867-1928)





Plakaty wystawy w Galerii Browarna.


,,Jako Architekt urodziłem się w Łowiczu - Stanisław Noakowski (1867-1928)" - to tytuł wystawy w roku jubileuszu Jego 150 rocznicy urodzin, której otwarcie nastąpi w nadchodzącą sobotę, 30 września o godz. 17.00, w Galerii Browarna w Łowiczu, przy ul. Podrzecznej 17. Trzonem wystawy będą oryginalne rysunki artysty na papierze (własność Muzeum Mazowieckiego w Płocku), a także dokumentacja fot. (nieistniejących w oryginale) kilkudziesięciu rysunków Noakowskiego wykonywanych kredą na tablicy w trakcie wykładów na Politechnice Warszawskiej (l.20 XX w.). Pokazany zostanie także pewien, niepublikowany od 1924 r. projekt artysty, do zastosowania choćby i dzisiaj. ,,Dowody" związków Noakowskiego z Łowiczem, zaprezentuje i omówi Marek Wojtylak, szef miejscowego Oddziału Archiwum Państwowego w Warszawie. 

od lewej: Stanisław Noakowski Sala pałacowa z lustrem, akwarela/papier 355x290 mm, wł. Muzeum Mazowieckie w Płocku; z prawej: Rysunki kredą na tablicy wykonywane w trakcie wykładów na Wydz. Arch. Politechniki Warszawskiej, fot. ze zbiorów Czesława Olszewskiego, wł. rep. Muzeum w Łowiczu


Wystawę otworzy prof. Andrzej K. Olszewski, wybitny badacz i historyk sztuki, będący strażnikiem pamięci o Noakowskim, syn prof. PW Czesława Olszewskiego, niezwykle zasłużonego dla utrwalania dzieła genialnego rysownika i architekta. 
Partnerami Galerii Browarna współpracującymi przy organizacji wystawy, są niemal wszystkie, łowickie instytucje kultury: wspomniane Archiwum Państwowe w Warszawie O. w Łowiczu, Łowicki Ośrodek Kultury (wsparcie pokazu dotacją w ramach programu Małe Granty), Muzeum w Łowiczu, oraz Muzeum Mazowieckie w Płocku. Na wernisażu, ze specjalnie przygotowanym na tę okazję programem (m.in. utwory baroku polskiego - ulubionego przez Noakowskiego okresu w polskiej architekturze) wystąpi Łowicka Orkiestra Kameralna. Zapraszamy. Andrzej i Elżbieta Biernaccy, Galeria Browarna

Organizatorzy dziękują wszystkim osobom zaangażowanym w realizację projektu: Andrzejowi, K. Olszewskiemu, Krystynie Suchaneckiej, Maciejowi Malangiewiczowi, Marzenie Kozaneckiej-Zwierz, Markowi Wojtylakowi, Annie Kośmider, Andrzejowi Chmielewskiemu, Bohdanowi Fudale 

inf. tel. 691 979 262; e-mail:galeria.browarna@wp.pl;

18 lip 2017

Otwarcie wystawy Barbary Jonscher w Galerii Browarna








Plakat wystawy Barbary Jonscher w Galerii Browarna; w tle - Roman  Cieślewicz, plakat I wystawy indywidualnej Barbary Jonscher w Salonie Nowej Kultury, W-wa 1958 r.


W najbliższy piątek, 21 lipca o godz. 18.00 w siedzibie Galerii Browarna w Łowiczu (ul. Podrzeczna 17 u zbiegu z ul. Browarną), nastąpi otwarcie wystawy malarstwa Barbary Jonscher. 

Żeby zachęcić do spotkania z tej klasy osobowością twórczą i jej dziełem, nie trzeba uciekać się do jakichś dodatkowych okoliczności czy podpórek, ale akurat w tym przypadku są co najmniej dwie. Pierwsza z nich to podwójny jubileusz (90 rocznica urodzin i 30-lecie śmierci artystki (21 października 1986), a druga, szczególnie mi bliska jako urodzonemu w Łowiczu, to związki biograficzne rodziny Jonscherów z tym miastem. Wcześniej opisałem tu (poprzedni wpis) o jakiego rodzaju związki chodzi i kto je odkrył, ale w piątkowy wieczór będzie okazja wysłuchać tę historię w wersji nieco rozbudowanej i z pierwszej ręki. Nasze zaproszenie do wystąpienia w ramach wernisażu wystawy przyjął ,,sprawca" owego odkrycia, kierownik Archiwum Państwowego w Warszawie Oddział w Łowiczu, Pan Marek Wojtylak. A ponieważ Marek jest mistrzem prostego i przystępnego ujmowania zawiłych z natury opowieści, jestem pewien, że już sam ten punkt programu będzie pasjonujący. 
Ja także postaram się dorzucić do tego kilka słów od siebie, słów w części związanych z odkryciem Marka, a w części dot. malarstwa Barbary Jonscher, którego powstawanie obserwowałem niemal dekadę w l. 1977-1986. Kto więc ma ochotę w te słowne i wizualne opowieści się zanurzyć, a w tym czasie będzie będzie w Łowiczu, lub będzie miał sposobność przyjechania, serdecznie zapraszam. Andrzej Biernacki


   Barbara Jonscher. od lewej: Pejzaż z wodą, ol./pł. 60x73 cm, 1980, wł. pryw.W-wa; z prawej: Pejzaż ze swiatłem, ol./pł. 69x79,5 cm, 1979, wł. pryw. W-wa

24 maj 2017

Barbara Jonscher.




 Barbara Jonscher Mokra łąka, ol./pł. 73 x 65cm, 1977




Barbara Jonscher (1926-1986) to Wielka Postać polskiej sztuki, a zarazem jedna z tych, o których świat współczesny nie ma bladego pojęcia. Niemal absolutna flauta jaka zapanowała przy Jej nazwisku w ostatnim ponad 30-leciu, to z jednej strony oczywista zasługa dyktatu pseudonowoczesnego trashu rozpanoszonego w eterze sztuk, z drugiej zaś arcywygodnej postawy nicnierobienia przez płatnych upowszechniaczy rozpostartych w -podobno publicznych- instytucjach sztuki, które z nagłówka powinny rwać się do tego jako pierwsze. Oczywiście, z tego grona można by ewentualnie wyłączyć Muzeum Okręgowe w Gorzowie Wlkp, które - indywidualnym staraniem dokonanym przed laty przez malarza, Jacka Antoniego Zielińskiego, stale eksponuje wybór prac Barbary Jonscher, wśród innych malarzy tzw. Arsenału, m.in. Jacka Sempolińskiego, Jacka Sienickiego, Jana Dziędziory.


Te 31 lat jakie upływają od śmierci Basi Jonscher, to w polskiej sztuce czas systematycznego ośmieszania dorobku generacji Jej bezpośrednich nauczycieli(tzw. kolorystów z warszawskiej ASP), bezceremonialnego marginalizowania przełomu w polskiej sztuce powojennej, dokonanego przez Jej pokolenie(debiutujące na słynnej wystawie towarzyszącej Światowemu Festiwalowi Młodzieży w Warszawie w 1955 r.), a w końcu zawziętego wycinania tradycyjnych dyscyplin sztuk wizualnych, rozumianych jako antyteza -teraz jedynie słusznej- publicystycznej agitki nowości i zameldowanej już na stałe w galeriach, upolitycznionej socjowydumki domorosłych analityków wygodnie okrojonej współczesności.

Nic dziwnego zatem, że w zeszłym, 2016 roku, nie obchodziliśmy podwójnego jubileuszu artystki(90-lecia urodzin i 30-lecia śmierci). W dzisiejszych standardach nadobecności w przestrzeni publicznej ,,byle czego", ktoś taki jak Barbara Jonscher jest bez znaczenia, toteż raczej nie spodziewam się, że nagle, po wystawie w Łowiczu, którą właśnie przygotowuję, trend się odwróci i równo z gwizdkiem otwarcia wystawy malarka tryumfalnie wejdzie do światowego Panteonu. Zapewne nie wejdzie, ale przynajmniej parę osób dowie się o co chodzi i dlaczego?


Halina Julia Konopacka (matka Barbary Jonscher) z bratem ciotecznym Jankiem Pawłem Xiężopolskim w ogrodzie rodziny Xiężopolskich w Łowiczu, ok. 1902 r.


Parę innych osób dowie się także dlaczego Jej wystawa odbędzie się akurat w Łowiczu? Oto bowiem, oprócz kaprysu niżej podpisanego jako organizatora, jest jeszcze i ten powód, że w Łowiczu urodziła się matka Barbary (Halina Julia Konopacka [pseud. artystyczne Joanna Witt-Jonscher], urodziła się 12.04.1898 roku w Łowiczu, była córką lekarza, dra Franciszka Konopackiego (1865-1920) i Lucyny z Kołakowskich (1876-1950), więc -siłą rzeczy- sama Barbara spędzała tu lata swego dzieciństwa. Ten nieznany nawet bardzo nielicznym specjalistom fakt (takim np. jak niezwykle oddany sprawom Arsenału, Jacek Antoni Zieliński), wiąże się z odkryciem, jakiego dokonał w łowickim Oddziale Archiwum Państwowego w Warszawie archiwista i badacz historii regionalnej Marek Wojtylak. Przeglądając zawartość z uzyskanego kiedyś od Aliny Bali z Niemiec maszynowego opracowania Jana Andrzeja Woyniewicza z 1990 r. "O rodzinie Woyniewiczów i o kręgu jej najbliższych krewnych i przyjaciół", Marek zaczerpnął informacje, dotyczące Lucyny Konopackiej, jej córki Haliny, później Jonscher oraz jej córki Barbary. Natknął się też na zdjęcie kilkuletniej Haliny Konopackiej, pozującej ze swym bratem ciotecznym Jankiem Xiężopolskim w ogrodzie przy Al. Sienkiewicza, znajdujące się w Archiwum w Łowiczu. Marek przytomnie skojarzył znalezisko z informacją pochodzącą z mojej, skromnej biografii, gdzie kiedyś przeczytał, iż przed studiami w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, malowałem pod okiem Barbary Jonscher w jej warszawskiej pracowni na ul. Brzozowej. Zadzwonił ze swym odkryciem, wyczerpująco opisał rzecz w skierowanym do mnie liście, a potem udostępnił potwierdzające to materiały. Kiedyś intensywniej współpracowałem z Markiem przy wydawaniu dwóch łowickich pism i różnych książkowych opracowań (CDN, Łowicz, Wegner, Chopin, Chełmoński etc.), więc doskonale znana mi jest wybitna działalność tego archiwisty w odkrywaniu nieprzeciętnej wartości materiałów dotyczących regionu, ale o znaczeniu znacznie szerszym, czego niewielki fragment sam Marek zawarł m.in. w swojej książce Szkice Łowickie (2006). Ale informacja o śladzie Basi Jonscher w Łowiczu była dla mnie absolutnym zaskoczeniem. Będzie to zatem dodatkowe uzasadnienie pokazania tej wybitnej twórczości w Łowiczu. W Galerii Browarna, w lipcu b. r. Szczegóły wkrótce.
  


 

21 kwi 2017

Majowe koncerty w Galerii Browarna


Jak co roku, w dniach 1 i 3 maja Galeria Browarna i Urząd Miejski w Łowiczu, podtrzymując protestancką tradycję tego miejsca - dawnej klasycystycznej świątyni, organizują spotkania łowiczan ze współczesnymi interpretacjami muzyki klasycznej. W miarę możliwości, staramy się, by były to spotkania łowickich słuchaczy z wykonawcami mającymi związki z naszym miastem, a więc pochodzącymi z Łowicza, tutaj się uczącymi (niekoniecznie muzycznie), mieszkającymi w mieście lub regionie. Zdarzało się, że zapraszani są wykonawcy, którzy już tu kiedyś koncertowali a dzisiaj chętnie wracają do dawnych wspomnień. Bywają także tacy, dla których jedynym związkiem z Łowiczem jest bliska znajomość z rodowitymi łowiczanami, którzy przyjmują na siebie rolę miłego pośrednika zaproszenia. Na tej zasadzie gościliśmy tu wykonawców tej miary co wiolista Konstanty Andrzej Kulka, Andrzej Wróbel, Piotr Przybył, pianiści jak Jerzy Romaniuk, Jarosław i Stanisław Drzewieccy, Regina Smendzianka, Andrzej Kurylewicz. Bywali tu świetni kameraliści: Kwartet Jagielloński, Grupa Lason Ensemle, Trio barokowe Extempore. Także znakomici wokaliści: Wanda Warska, Nina Nowak, Małgorzata Kustosik, Agnieszka Rehlis i in. Tą drogą zjednaliśmy sobie a Jemu Łowicz, wspaniałego, charyzmatycznego gitarzystę Krzysztofa Meisingera, który ostatnio koncertował tutaj dwukrotnie.
W tym roku, po raz kolejny przyjęli nasze zaproszenie łowiczanie-muzycy: pianista Piotr Sałajczyk, pianistka Małgorzata Garstka i klarnecista Dominik Domińczak. Z tego powodu mamy podwójną przyjemność, bo właśnie Ci wykonawcy rozpoczynali swe koncertowe kariery nie tylko w Łowiczu, ale wręcz w Galerii Browarna, występując tu jako nastolatkowie.

1 maja o godzinie 17.00 rozpocznie się koncert fortepianowy Piotra Sałajczyka z utworami F.Chopina i J. Zarebskiego. Dwa dni później, 3 maja o godz. 17.00 wystąpi pianistka Małgorzata Garstka solo z utworami J.S. Bacha, L.van Beethovena, i F. Chopina, oraz w duecie z klarnecistą Dominikiem Domińczakiem. Razem zagrają J. Brahmsa, C. Debussy'ego, F. Poulenc'a. Zapraszamy!


19 mar 2017

Muzeum na kółkach w Nieborowie i Łowiczu




Jerzy Ficowski Odczytanie Popiołów, wyd. Galeria Browarna 1993, okładka tomu, ilustr. Elżbiety Bogaczewicz-Biernackiej

W dniach 11-13 marca przed Pałacem w Nieborowie i Arkadii, oraz w dn. 15-18 marca 2017 r. na Nowym Rynku w Łowiczu, warszawskie Muzeum Historii Żydów Polskich Polin zainstalowało wędrujący Pawilon, kontynuując swój projekt, polegający na cyklicznym odwiedzaniu małych miejscowości, w przeszłości funkcjonujących jako ośrodki w dużej części zamieszkane przez ludność żydowską. 
Ideą przewodnią wizyty  w Nieborowie, było przypomnienie działalności konspiracyjnej i opiekuńczej Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata, Izabelli Ballali z Radziwiłłów Radziwiłłowej (własne opracowanie tego wątku referował dr Jarosław Durka), a także prezentacja wystawy głównej opracowanej przez zespół pracowników Pałacu. Nie zabrakło też innych wydarzeń, a wśród nich spotkanie z Moniką Sznajderman, autorką książki Fałszerze Pieprzu, które poprowadziła Zosia Biernacka, z MHŻP Polin, oraz czytanie napisanych w Nieborowie wierszy Anny Piwkowskiej, córki wieloletniego kuratora Muzeum w Nieborowie i Arkadii, Włodzimierza Piwkowskiego. W spotkaniach uczestniczyli oraz obejrzeli ekspozycje przedstawiciele rodziny ostatnich właścicieli dóbr nieborowskich: córka Izabelli Radziwiłłowej Krystyna z Radziwiłłów Milewska z synem, oraz wnuczka Izabelli z rodziną.



 Jerzy Ficowski Odczytanie Popiołów, wyd. Galeria Browarna 1993, ilustr. Elżbiety Bogaczewicz-Biernackiej


Zaraz po tych wydarzeniach, w środę, 15 marca Muzeum na Kółkach odwiedziło Łowicz. Wystawę w pawilonie MHŻP Polin otworzył burmistrz Krzysztof Jan Kaliński, po nim głos zabrał ordynariusz diecezji łowickiej J.E. biskup Andrzej Dziuba, oraz miejscowi partnerzy projektu: dyrektor Łowickiego Ośrodka Kultury Maciej Malangiewicz i dyrektor Muzeum w Łowiczu, Marzena Kozanecka-Zwierz. Całość założeń wizyty Muzeum na Kółkach przedstawił Tomasz Romanowicz z Muzeum w Łowiczu oraz Zosia Biernacka z MHŻP Polin. Niezapomniane wrażenia uczestnikom łowickiej wycieczki śladami łowickich Żydów zapewnił znany przewodnik łowicki i miłośnik historii regionu, Zdzisław Kryściak, który ponad 100-osobowy korowód uczestników przeprowadził z Nowego Rynku, ulicą Zduńską, Browarną, Podrzeczną, przez Błonie, aż do wylotu ul. Łęczyckiej na stary, żydowski cmentarz (1,5 km). 
Wyjątkowość randze łowickiego spotkania Muzeum Polin z Łowiczem nadaje fakt, że wyżej wymienieni są jednocześnie znanymi liderami podtrzymywania lokalnej świadomości społecznej wagi obecności ludności żydowskiej, formującej wielonarodowy charakter Łowicza, ale i mającej swój udział w kształtowaniu społecznego i gospodarczego oblicza miasta. Burmistrz, Krzysztof Jan Kaliński jako historyk, a także ceniony wychowawca młodzieży od lat podejmuje indywidualny wysiłek przywoływania pamięci o Żydach w Łowiczu. Jako samorządowiec doprowadził do realizacji na łowickich Błoniach Pomnika Ofiar obozów pracy w podłowickich Małszycach i Kapitule. Marzena Kozanecka Zwierz zadbała o zorganizowanie i stałą dostępność tematycznej Wystawy o Żydach Łowickich w miejscowym muzeum. Maciej Malangiewicz sprzyja kultywowaniu tej tradycji miasta podejmując kwerendy i inicjatywy wydawnicze oraz udostępniając cenne informacje tematyczne na stronie Łowickiego Ośrodka Kultury.

  Jerzy Ficowski Odczytanie Popiołów, wyd. Galeria Browarna 1993, ilustr. Elżbiety Bogaczewicz-Biernackiej

 2007 Galeria Browarna Archiwum Państwowe w Warszawie Oddział w Łowiczu. Wystawa 1939-45 Pamiętamy!


Także i Galeria Browarna notuje swe skromne inicjatywy o podobnym do powyższych charakterze. Już na samym początku swej obecności w Łowiczu, w roku 1993 przypomniała historię diaspory żydowskiej wydaniem tomu wierszy Jerzego Ficowskiego Odczytanie Popiołów. Szczególną okazję do tego stworzyło łowickie spotkanie z autorem poematu, zilustrowanego przez Elżbietę Bogaczewicz-Biernacką. W 1997 r. Browarna wydała monograficzny zeszyt pisma CDN z materiałem o Midraszu znalezionym w miejscu po synagodze w Łowiczu, z fotografiami Leonarda Tetzlaffa z łowickiego getta i kirkutu, z książką wydaną przez łowickich Żydów w Melbeurne, sylwetką Gedalego Shajaka, z przykładami żydowskiej prasy łowickiej etc. 

W 2007 r. Galeria Browarna wraz z łowickim Oddziałem Archiwum Państwowego w Warszawie przygotowała wystawę, w głównej części dotyczącą losów ludności żydowskiej w Łowiczu w latach 1939-45 pt. Pamiętamy! Wystawa, na której pokazano m.in. macewy żydowskie użyte do budowy Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej w Łowiczu (il.), towarzyszyła odsłonięciu Pomnika Ofiar Obozu Pracy w Małszycach i Kapitule. W opracowaniu Galerii Browarna ukazała się wówczas okolicznościowa broszura z fot. większości dostępnych w mieście judaików.