9 lis 2018

Fastrygowanie braku. Sienicki w Galerii Milano






Intymne malarstwo w intymnej galerii. Zdawałoby się nic bardziej normalnego, nic bardziej naturalnego. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę ultraskromne predylekcje osobowości autora - Jacka Sienickiego (1928-2000). Może i dobrze by się więc zdawało, tyle że powiedzmy to od razu na wypadek gdyby ktoś rzeczywiście się jeszcze łapał na takie stawianie sprawy: nowa wystawa Jacka Sienickiego w galerii Milano na warszawskiej Saskiej Kępie, to kolejna odsłona, trwającego już 18 lat procesu łatania kompromitującej dziury jaką zionie historia powojennego malarstwa polskiego, i w ogóle polskiej sztuki, po śmierci jednego z najwybitniejszych jej przedstawicieli. 
Skalę tego braku w najważniejszych (przynajmniej de nomine) instytucjach wystawienniczych kraju, jeszcze potęgują takie fakty jak odbywająca się także teraz w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta w Warszawie, wystawa laureatów najbardziej prestiżowej polskiej nagrody za malarstwo, Nagrody im. Jana Cybisa. Sienickiego reprezentują na niej 3 obrazy, i to one najdobitniej zaświadczają, że nie da się obecnie wygenerować żadnej, w miarę koherentnej narracji malarskiej, nie uwzględniając tego wśród naszych malarzy, który według określenia Jacka Sempolińskiego był malarzem przede wszystkim. Tzn. takim, który do swoich prawd nie dochodził przez z góry założone, a tym bardziej modne teorie, tylko poprzez pędzel i mądre oko. 









Przecież, gdyby nawet w Zachęcie nie odbywała się wystawa laureatów Nagrody im. Cybisa, tylko np. laureatów krytyki artystycznej, albo polskich malarzy nagrodzonych za granicą (Koszyce, Nowy Jork), albo wystawa najwybitniejszych pedagogów wyższego szkolnictwa artystycznego, lub najbardziej warszawskich z malarzy, albo wystawa twórców, którzy nie zbłaźnili się żadną, kompromitującą przynależnością, którzy wyróżniai się krystalicznością kręgosłupa moralnego, albo wystawa kultowych postaci wśród profesorów warszawskiej ASP, na wszystkich nie mogłoby zabraknąć osobowości i twórczości Jacka Sienickiego. 
Niestety, jest  jak jest. Wspomniana Zachęta, m. in. wspierana gigantem na międzynarodowym rynku afer bankowych, woli promować debiutantów z politycznego klucza imaginacji pani dyrektor, zatrudnionej tam z bezkonkursowej łapanki. 
Nie ma więc arcydzieł Sienickiego w skali obiegu godnym tego autora. Nie ma go w świadomości roczników po 2000 roku wstępujących w progi Akademii, a także nie ma go w szerszej świadomości społecznej, bo część jego prac zaaresztowanych jest w katakumbach magazynów muzealnych (oprócz Muzeum Narodowego w Poznaniu i w Muzeum Okręgowym w Gorzowie Wlkp. gdzie są w stałej ekspozycji).
O czym właściwie mówimy, niech świadczą zamieszczone tu reprodukcje prac artysty. Mały wycinek jednej z wielu serii. Już tych kilka skromnych płócien, gdyby nawet nie namalowałby nic innego, gwarantuje Sienickiemu jedno z najbardziej eksponowanych miejsc w historii tej dyscypliny sztuki, nie tylko polskiej.






6 paź 2018

Matter of the Earth




Wanda Paklikowska -Winnicka, Kompozycja czerwono-niebieska, temp., olej 89x121,5, ok.1957


W piątek, 12 października 2018 r. o godzinie 17.00 w Galerii Browarna w Łowiczu (ul. Podrzeczna 17 u zbiegu z ul. Browarną)  nastąpiło uroczyste otwarcie wystawy malarstwa prof. Wandy Paklikowskiej-Winnickiej(1911-2011). 



Wystawa, o roboczym tytule Matter of the Earth, jest kolejnym w tym miejscu pokazem wybitnej osobowości twórczej, której obecność w świadomości współczesnego odbiorcy sztuki, albo szerzej- uczestnika współczesnej kultury jest mocno problematyczna, żeby nie powiedzieć dobitniej.
Nie zmieniła tego stanu nawet obszerna prezentacja malarstwa  Paklikowskiej-Winnickiej w Zachęcie, Narodowej Galerii Sztuki w roku 2007 (nie mówiąc już o 3 wystawach w tym miejscu zorganizowanych do 2001 r.), kuratorowana przez Joannę Kanię z Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Sytuacja tym bardziej dziwna, że żywot tej wystawy poparła i przedłużyła świetnie opracowana przez jej kuratorkę wraz z zespołem Muzeum ASP, obszerna publikacja towarzysząca, zawierająca katalog niemal całego dorobku malarki. Dorobku niezwykle bogatego, obejmującego najwcześniejsze, sięgające 1945 r. prace olejne, gwasze i rysunki, oraz prace ostatnie z ok. 1994 r.
Okres 50 lat intensywnej pracy twórczej i nieco krótszy okres pracy pedagogicznej, głównie na Wydziale Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, znaczony był świetnymi realizacjami Paklikowskiej-Winnickiej, łączącymi cechy polskiego malarstwa kolorystycznego (m.in. Cybisa), z tendencjami europejskiego malarstwa materii (Burri, Fautrier), korespondującego z niemal równolegle tworzonymi pracami środowiska warszawskiej ASP (Kobzdej, Ziemski).

Wanda Paklikowska -Winnicka, Kompozycja metalowa, temp., olej 100x148, l.1968-72


Do dziś także, otwarta pozostaje kwestia kierunku inspiracji między Paklikowską-Winnicką i niemal pokolenie od niej młodszym Jana Lebensteinem(1930-97), których obrazy, i to uwzględniając zmiany poszczególnych etapów, wykazują oczywisty wpływ przy krańcowo różnych osobowościach (kwestia jednak jakoś istotna w kontekście sporego sukcesu malarza, odniesionego na I Biennale Młodych w Paryżu w roku 1959, oraz jego błyskawicznej, światowej, choć krótko trwającej jako taka, kariery). Przypadek Wandy Paklikowskiej-Winnickiej, osoby o niezwykłej kulturze, podkreślanej przez wszystkich, którzy ją znali, wielkiej łagodności charakteru, głębokiej wrażliwości jak na razie ilustruje stopień, w jakim cechy osobowości "ustawiają" charakter dzieła, ale też jak mogą uformować koleiny dla określonego typu jego recepcji. Oby nie ostatecznie.


Wanda Paklikowska -Winnicka, Pejzaż fantastyczny I, temp., olej 56x118, 1967

27 wrz 2018

SZUM -- Lumpenkultura Zrzuty ... Z S UM wykluczonego podatnika

Mój jubileuszowy prezent dla redakcji Szumu, lubującej się w zgranym grepsie (eksploatowanym m.in. przez Contemporary Lynx), polegającym na opatrywaniu tego samego numeru pisma różnymi wariantami okładek. Poniżej roastowa wersja takiego cacka. Wprawdzie przypomina nieco słynną Czarną Teczkę Stana Tymińskiego, ale za to genialnie (wiadomka - kto robił) zniuansowaną błyskotliwym anagramem Z SUM (SZUM). Anagram ten arcytrafnie oddaje prawdziwą misję periodyku Wydziału Zarządzania Kulturą Wizualną warszawskiej ASP: TEMATAMI RZEKOMO SZTUK WIZUALNYCH, PRZYKRYWANIE DOKONYWANYCH W ICH RAMACH OPERACJI KAPITAŁOWYCH.
Temu ma służyć nienaganny kształt edytorski Szumu i niemal ,,naukowe" zacięcie autorów (przypisy, żargon krytyczno-kuratorski), zgodnie z diagnozą Jaromira Jedlińskiego, ilustrującą zabieg PROFESJONALIZACJI W PROPAGOWANIU WARTOŚCI POZORNYCH 


Słowo też nt. sobotniego spotkania Roast udał się nadzwyczajnie, zwłaszcza, że niespecjalnie dałem się uwieść jego formule, aplikując w to miejsce wszystko co sobie perfidnie zaplanowałem. W czarnej okładce przekazałem redakcji Szumu także wybór moich tekstów na jej temat, które -być może- udało im się taktyczie przeoczyć w czasie, gdy były publikowane. 

Jeśli świętować, to tylko na ostro! Już w najbliższą sobotę wielkie grillowanie Szumu, w rolach głównych Zofia KrawiecDawid Radziszewski i Andrzej Biernacki aka "Bezan", nad smażeniem będzie czuwała wodzirejka Tomek Pawłowski, na ukojenie nerwów zagra Arman Galstyan, ugości nas Grzegorz Lewandowski, a super grafikę przygotował Horacy Muszyński i Marta Krysińska. Widzimy się!


Powyższy anons umieścił na swojej stronie facebookowej magazyn SZUM. Z przyjemnością przyjąłem zaproszenie na to spotkanie, które organizatorzy/ redaktorzy pisma zaplanowali w formule Stand Up-u /Roasta. Ponieważ bliska mi jest ta formuła, zwłaszcza wtedy kiedy na ząb biorę właśnie ten periodyk, zabawa może być całkiem w porzo. 
Nie ukrywam, że moje zaskoczenie faktem tego zaproszenia było wielkie. Przyznam, ze różne cechy trójki naczelnych Szumu -Karoliny Plinty, Jakuba Banasiaka i Adama Mazura miewałem w pogardzie, ale od teraz bedę ich tylko podziwiał  ...za odwagę!

Bar Studio g. 19.00   plac Defilad 1, 00-901 Warszawa 

3 lip 2018

60 z czego 18, czyli ja u siebie




Andrzej Biernacki, ol./pł. 160x130cm, 2017


Pokazując zwykle co się lubi, czasem trzeba pokazać co się ma. Nie, żeby zaraz miało się  coś specjalnego do pokazania, tylko -po prostu- coś bieżącego. Nawet jeśli drepcze się wciąż koło TYCH SAMYCH spraw, chociaż -może- nie koło TAKICH SAMYCH. Ale tylko tak trzeba. I tylko tak się da.

Wystawa malarstwa Andrzeja Biernackiego w Galerii Browarna. Otwarcie 30 czerwca (sobota) o godzinie 17.00. Wystawa będzie czynna w piątki, soboty i niedziele w godz. 16.00-18.00. Wstęp wolny. Inf. tel. 691 979 262.




Andrzej Biernacki, 2018, ol./pł. 3 x 160x130cm




przestrzeń Galerii Browarna, obrazy Andrzeja Biernackiego ol./pł. 6 x 160x130cm, 2017

11 cze 2018

Stefan Krygier w Nowym Jorku




Stefan Krygier II Ośrodek Kondensacji Formy, Green Point Projects, Nowy Jork 2018, fot. Włodzimierz Pietrzyk











   fot. Włodzimierz Pietrzyk


,,Polska to bardzo dziwna kraj" - konstatował swego czasu niejaki Zulu Gula, a właściwie nieukrywający się pod tą ksywką, znany satyryk, a także poseł na Sejm RP, Tadeusz Ross. Ross przekazywał w ten sposób wrażenia, jakie mógł odnieść przebywający w naszym kraju potencjalny obcokrajowiec, a w tym konkretnym przypadku, czarnoskóry przybysz z kraju, w którym szamanizm nie jest praktyką przeszłości.
Piszę o tym w kontekście jednego z najwybitniejszych przedstawicieli tzw. łódzkiej awangardy - Stefana Krygiera, i jego trwającej właśnie wystawy w  nowojorskiej galerii Green Point Projects.
Krygier to dokładnie ten sam artysta, którego istnienie i arcyważny dorobek przez ostatnie lata bardziej ukrywał niż udostępniał niejaki Jarosław Suchan, aktualnie urzędujący dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi, ostatnio, czyli w Roku Awangardy, nagrodzony między innymi za stosunek do Krygiera Nagrodą Sybilla coś tam, coś tam...



















fot. Włodzimierz Pietrzyk

W Nowym Jorku, tym oku cyklonu światowej sztuki, pokazany został II Ośrodek Kondensacji Formy Krygiera (prezentowany m.in. w Galerii Browarna w 2011 r.), gdy tymczasem I OKF, od dziesięcioleci tkwi szczelnie schowany w magazynach Muzeum Sztuki.

Jak relacjonuje właściciel nowojorskiej galerii, Sławomir Górecki

„Zestaw prac Stefana Krygiera zyskał duże uznanie kuratorów sztuki z Nowego Jorku. Zauważyli, że jego instalacja składająca się z lewitujących elementów doskonale wkomponowała się w przestrzeń galerii. Zachwyciła ich subtelność obrazów, jak też rzeźba i prace na papierze z lat sześćdziesiątych” 
Także zdaniem Marka Bartelika, kuratora wystawy, byłego przewodniczącego międzynarodowej struktury AICA, twórczość Krygiera pokazuje złożoność losów artystów awangardowych wywodzących się z pracowni Strzemińskiego. „Chodzi mi o to, żeby pokazać złożony obraz sztuki tej generacji, bez niepotrzebnych hierarchizacji, które często zaciemniają prawdziwy obraz sztuki polskiej, szczególnie tej po drugiej wojnie światowej. Ta hierarchizacja doprowadziła bowiem do tego, że wielu artystów zasługujących na większe międzynarodowe uznanie jest mało znanych poza krajem”.
Ekspozycja stanowi kontynuację programu zainicjowanego w Green Point Projects wiosną ubiegłego roku. Obejmuje on prezentację w Ameryce mało znanych lub nieznanych polskich klasyków jak Stanisław Fijałkowski i Eugeniusz Markowski. Wyjątkiem na tym tle była Magdalena Abakanowicz.
Pytany czym Krygier może dzisiaj zaintrygować amerykańską publiczność, Bartelik powiedział: „to właśnie mnie interesuje: jak sztuka Krygiera wpasowuje się w większy kontekst, który wystawa w Nowym Jorku stwarza. Myślę, że wystawa oraz towarzyszący jej katalog pozwoli tutejszemu widzowi zrozumieć bogactwo sztuki polskiej z drugiej połowy XX wieku. Budujemy więc nowy obraz sztuki polskiej, bez pretensji do robienia rewolucji”.
Z galerią Green Point Projects związany jest Bartek Remisko, były dyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku, współpracujący obecnie ze znanym nowojorskim programem rezydencjonalnym dla międzynarodowych artystów „Residency Unlimited”. Przypomniał on, że galeria zlokalizowana jest w pobliżu dwóch innych znanych i popularnych w Nowym Jorku instytucji kultury: Boiler/Pierogi, A/D/O, a także niedaleko szybko rozwijającej się części Queensu, Long Island City. Mieszczą się tam uznane nowojorskie instytucje sztuki: m.in. PS1 MoMA i SculptureCenter. „Wszystko to przyciąga do Green Point Projects zarówno młodą nowojorską publiczność, jak i polską diasporę od lat mieszkającą w bezpośrednim sąsiedztwie. Miejsce zyskało już stałych bywalców, wzbudziło zainteresowanie krytyków, kuratorów oraz nowojorskich mediów kulturalnych. Po zaledwie roku działalności wystawienniczej jest to chyba naszym największym sukcesem” – powiedział.
Wystawa prac Krygiera będzie czynna do 30 czerwca.








15 maj 2018

Wystawa Jan Dziędziora Postać milcząca otwarta do 31 maja




Wystawa malarstwa i rysunku Jana Dziędziory (1926-1987) w Galerii Browarna w Łowiczu (ul. Podrzeczna 17), opatrzona jednym z tytułów Jego obrazów (Postać milcząca, ol./pł. 100x80 cm, 1979-83), będzie czynna do 31 maja. informacja tel. o wystawie 691 979 262.

Jest zatem jeszcze trochę czasu, by zapoznać się z tą niezwykle rzadko eksponowaną, a właściwie -od retrospektywy w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta w 1994 r.- ukrywaną, zwłaszcza przed młodymi widzami, twórczością. Tym bardziej wartą zobaczenia, że eksponowaną w podwójnym kontekście, wraz z warszawskimi wystawami: Laureatów Nagrody im. Jana Cybisa w siedzibie Okręgu Warszawskiego ZPAP na ul. Mazowieckiej, oraz z wystawą pedagogów, obchodzącego w tym roku 40-lecie Wydziału Wzornictwa ASP w Warszawie, odbywającą się w Kordegardzie MKiDN przy Krakowskim Przedmieściu.

Jan Dziędziora był Laureatem Nagrody Cybisa z 1975 r., najbardziej prestiżowego wyróżnienia na gruncie polskiego malarstwa, oraz uwielbianym przez studentów profesorem malarstwa na Wydziale Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w l. 1980-85. Pomimo tego, próżno dzisiaj szukać jego dzieł w którejkolwiek, ważnej, publicznej instytucji sztuki współczesnej. Naturalnie z wyjątkiem stałej wystawy dzieł formacji Arsenał (Jacek Sienicki, Jacek Sempoliński, Barbara Jonscher i in.) w Muzeum Lubuskim w Gorzowie Wlkp., urządzonej staraniem malarza i biografa twórczości tego pokolenia, Jacka Antoniego Zielińskiego.


1 maj 2018

Piotr Banasik, Piotr Sałajczyk, Karolina Sałajczyk. Majowe koncerty w Galerii Browarna





3 maja (czwartek) o godz. 17.00 - recital Piotra Banasika (fortepian)

program: F. Mendelssohn-Bartholdy  - Variations d-moll op.54
                F. Schubert                          - Impromtu op.90 nr 3
                F. Chopin                            - Ballada g-moll op. 23
                                                            - Mazurek op.17 nr 4
                                                            - Walc Es-dur op. 18
                                                            - Nokturn Fis-dur op.15 nr 2
                                                            - Scherzo b-moll op.31
                                                            - Polonez As-dur op.53

5 maja (sobota) o godz. 17.00 - recital Piotra Sałajczyka (fortepian)

program:  F. Chopin                            - Fantazja na tematy polskie A-dur op.13
                 J. Zarębski                          - A Travers Pologne op.23 na 4 ręce (z Karoliną Sałajczyk)
                 I.J. Paderewski                   - Album Tatrzańskie op.12 na 4 ręce (z Karolina Sałajczyk)
                 F. Chopin                            - Andante Spianato i Wielki Polonez Es-dur op.22


Piotr Banasik
W 2006 roku ukończył z wyróżnieniem katowicką Akademię Muzyczną w klasie prof. Andrzeja Jasińskiego. Swoje umiejętności doskonalił także na kursach mistrzowskich pod kierunkiem Very Gornostaevej, Arie Vardiego, Alexeia Orlovetskiego, Dang Thai Sona, Alexisa Weissenberga oraz Krystiana Zimermana.
         Pianista zdobywał nagrody i wyróżnienia na konkursach i festiwalach krajowych i zagranicznych. Jest medalistą 48. Międzynarodowego Konkursu im. Marii Canals w Barcelonie (2002). W tym samym roku otrzymał I nagrodę na Festiwalu Młodych Muzyków w Gdańsku, a także został laureatem 36. Festiwalu Pianistyki Polskiej w Słupsku. W lutym 2003 otrzymał I nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Pianistycznym na Stypendia Artystyczne im. Fryderyka Chopina w Warszawie. W październiku 2003 uzyskał Gran Prix na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym PARNASSOS w Monterrey w Meksyku. W lutym 2005 roku zdobył II nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Pianistycznym im. F. Chopina w Warszawie dla Kandydatów do 15. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. F. Chopina, na którym otrzymał później szereg nagród pozaregulaminowych, m.in. dla najlepszego uczestnika II etapu niezakwalifikowanego do finału. W 2009 został wyróżniony na 4. Międzynarodowym Konkursie im. Ferenca Liszta we Wrocławiu, a w grudniu 2012 roku otrzymał I nagrodę oraz nagrodę specjalną za najlepsze wykonanie koncertu na Ogólnopolskim Konkursie Pianistycznym im. F. Chopina. Jest również laureatem nagrody Marszałka Województwa Śląskiego dla Młodych Twórców oraz wielokrotnym stypendystą Ministra Kultury i Sztuki.
         Piotr Banasik występował z recitalami i koncertami symfonicznymi w wielu krajach Europy, a także w Brazylii, Etiopii, Kanadzie, Meksyku, Stanach Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jako solista współpracował z większością polskich orkiestr filharmonicznych, a także m.in. z Orkiestrą Kameralną Polskiego Radia „Amadeus”, Orkiestrą Kameralną Filharmonii Narodowej, Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, Sinfoniettą Cracovią, Śląską Orkiestrą Kameralną, Forchheimer Kammerorchester (Niemcy), Orkiestrą Symfoniczną Guanajuato (Meksyk), Orchestre National des Pays de La Loire (Francja), Paderewski Symphony Orchestra (USA) czy Orquestra Sinfonica do Parana (Brazylia), pod batutą takich dyrygentów jak Agnieszka Duczmal, Mirosław Jacek Błaszczyk, Tomasz Bugaj, Łukasz Borowicz, Szymon Bywalec, Massimiliano Caldi, Sławomir Chrzanowski, Osvaldo Ferreira, Tomasz Golka, Czesław Grabowski, Zbigniew Graca, Jerzy Kosek, Jerzy Maksymiuk, Marek Pijarowski, Jerzy Swoboda, Marcin Nałęcz-Niesiołowski, John Neschling, Jerzy Salwarowski, Tadeusz Strugała, Jean-Pierre Wallez czy Tadeusz Wojciechowski.
         Piotr Banasik występował na międzynarodowych festiwalach, m.in. na 22. Septembre Musical de l'Orne we Francji (2004), Festiwalu Pianistyki Polskiej w Słupsku, Międzynarodowym Festiwalu Chopinowskim w Dusznikach (2005, 2013), 24. Międzynarodowym Festiwalu „Chopin w barwach jesieni” (2005), Festiwalu Pianistycznym Alexisa Weissenberga w Engelbergu (2007), 8. Muzycznym Festiwalu Al-Ain w Emiratach Arabskich (2008), 53. Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień” (2010) oraz na dwóch edycjach festiwalu Oficina de Musica de Curitiba w Brazylii (2011 i 2012).

         Równolegle z działalnością koncertową Piotr Banasik prowadzi działalność dydaktyczną na stanowisku adiunkta w katowickiej Akademii Muzycznej, a także w Państwowej Szkole Muzycznej im. M. Karłowicza w Katowicach, gdzie od 2017 roku pełni funkcję kierownika sekcji instrumentów klawiszowych.

Piotr Sałajczyk 
Wszechstronny i kreatywny pianista, występujący jako solista oraz kameralista. “Wymiar mistrzowski” (Pianiste), “kongenialny partner” (Muenstersche Zeitung). Nominowany do Paszportu Polityki za wrażliwość i inteligencję, z którymi podchodzi do zapominanego na naszych estradach repertuaru”. Laureat Fryderyka w 2018 roku.
Artysta wiele uwagi poświęca muzyce najnowszej oraz rzadko wykonywanej. Ma na swoim koncie liczne prawykonania, współpracuje m.in. z Apollon Musagete Quartett, Piotrem Pławnerem, Agatą Zubel oraz Kwartetem Śląskim, występuje oraz nagrywa z Filharmonią Narodową, NOSPR, Polską Orkiestrą Radiową, Sinfonią Iuventus, AUKSO, Sinfoniettą Cracovia, bierze udział w festiwalach
w kraju i za granicą, takich jak: Warszawska Jesień, Benjing Modern Music Festival, Musica Polonica Nova, Sacrum Profanum, Budapesztańska Wiosna, Sommets Musicaux de Gstaad, Musque et Neige, Kwartet Śląski i jego goście, Festiwal Prawykonań NOSPR, Festiwal Pianistyki Polskiej w Słupsku, Usedomermusikfestival.
Pianista jest laureatem wielu konkursów, na swoim koncie ma nagrania płytowe (dla wytwórni DUX, CD Accord i Naxos), które wielokrotnie zdobywały wyróżnienia w kraju i za granicą (Maestro Pianiste, Pizzicato Supersonic, 5 de Diapason, cztery nominacje do nagrody Fryderyk, płyta miesiąca Opera Nederland), nagrywał również dla programu 2 Polskiego Radia, belgijskiej rozgłośni Musiq3, Deutschlandradio oraz HR2.

Szczególną pozycję w jego dyskografii zajmuje wydany w 2017 roku przez firmę DUXczteropłytowy album, na którym artysta zarejestrował wszystkie utwory fortepianowe Juliusza Zarębskiego w kolejności opusowej. Jest to pierwsze kompletne nagranie wydanych kompozycji tego kompozytora.

Piotr Sałajczyk jest absolwentem Akademii Muzycznej
im. Karola Szymanowskiego w Katowicach w klasie fortepianu prof. Józefa Stompla, studia uzupełniał w Mozarteum w Salzburgu pod kierunkiem prof. Pavla Gililova. Obecnie jest adiunktem w macierzystej uczelni. Jest również pianistą Sommerakademie Salzburg oraz wiceprezesem Towarzystwa Muzycznego im. Karola Szymanowskiego.



Karolina Sałajczyk
 Urodziła się w 1992 roku w Zakopanem.  Naukę gry na fortepianie rozpoczęła w Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Artystycznej w swym rodzinnym mieście w klasie mgr Marzeny Stępniewskiej. Muzyczną edukację kontynuowała w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Fryderyka Chopina w Nowym Targu, a następnie w Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia im. Władysława Żeleńskiego w Krakowie. W  latach 2011 – 2014 odbyła studia licencjackie w klasie prof. Hanny Kryjak, a w roku 2017 ukończyła Akademię Muzyczną im. Karola Szymanowskiego w Katowicach w klasie fortepianu prof. Zbigniewa Raubo oraz w klasie kameralistyki prof. Marii Szwajger – Kułakowskiej, w której obecnie jest słuchaczką studiów podyplomowych.

Brała udział w wielu ogólnopolskich oraz międzynarodowych konkursach muzycznych zdobywając nagrody oraz wyróżnienia, m.in. nagrodę GOLDEN AWARD na Międzynarodowym Konkursie Muzycznym dla Solistów i Zespołów Kameralnych „SVIREL” na Słowenii czy wyróżnienie na II Międzyuczelnianym Konkursie Kameralnym, w Katowicach. Angażuje się w życie kulturalne poprzez organizację i pracę przy festiwalach muzycznych. Jest akompaniatorem w macierzystej uczelni.