14 sty 2010

Szare (chińskie) na Złote (polskie)

Na przedwczorajszej Gali tygodnika Polityka, Paweł (dla fanów Vincent) Althamer uzyskał kolejny tytuł w karierze, tym razem tytuł Kreatora Roku 2009. Gremium redakcyjne, oświecone (oślepione?) sztucznym złotem uniformów kreatora i jego dzielnej drużyny z Bródna, w swoim wyborze nie miało wątpliwości. Są jednak i tacy, czytający co nieco o sztuce oprócz tekstów pana Sarzyńskiego, dla których tegoroczny laureat już nie jest taki oczywisty. Ot, choćby dla Zbigniewa Libery, daleko nie szukając, który już 5 lat temu ostrzegał w jednym z wywiadów: "Jeśli spojrzymy na przykład na Althamera to stwierdzimy, że jego twórczość jest wyraźnie 30 lat spóźniona w stosunku do tego, co proponował Partum. Weźmy akcję Althamera Film jest rzeczywistością - codziennie w pewnej części miasta rozgrywa się ta sama scena. Gdy tam jesteśmy, to jest tak, jakby film był odtwarzany. W 1976 roku Partum zrobił taką właśnie akcję pt. Film nie potrzebuje ekranu (..) Także Przyjemski(Leszek przyp.AB) i Wiśniewski(Anastazy przyp. AB) wystawiali rzeczywistość, zanim jeszcze Althamer wystawił swoje zielone lamperie. To oni pokazywali lamperie(..)


Paweł Althamer2008  






                                                                                Mona Hatoum 2006


Mamy więc remix Kreatora 2009 z akcji sprzed 30 lat. Ale mamy i późniejszy, czyli bliższy nam w czasie i w przedmiocie nagrody. Pisała o nim Goshka Gawlik w nr 9(89) Arteonu z 2007 r.:
"Na najbardziej prestiżową wystawę na świecie, Documenta 12 w Kassel, na zaproszenie chińskiego artysty Ai Weiweia, przyjechało 1001 osób z jego ojczyzny. Nie byli to wybrani znawcy i amatorzy sztuki, ale przeciętni obywatele azjatyckiego kolosa m.in.: chłopi, kucharze, studenci, policjanci. Aby móc przyjechać, każdy musiał napisać list do swego dobroczyńcy. Wszyscy pisali, że chcieliby przyjechać, aby wziąć udział w tej "bajce".
Sądzę, że po tym cytacie, by móc nagrodzić Althamera w kolejnych edycjach bajek z rozdania Paszportów, redakcja Polityki powinna wprowadzić nieco pojemniejszą kategorię Reproduktora Roku,  2010 i dalszych.

P. Althamer Guma                   ulica w Bazylei











PS. Ponieważ Ai Weiwei zapraszał na koszt własny a Althamer na kilkusettysięczny koszt polskiego podatnika, niezależnie od nagrody, remix nie do końca należy uznać za udany.

13 komentarzy:

  1. Nawet nazwa nie jest oryginalna, bezpośrednio zerżnięta z głośnej akcji Pomarańczowej Alternatywy z 2004 roku "Kijów - Warszawa - Wspólna Sprawa":

    "W grudniu 2004 roku, kiedy Ukraina została opanowana przez demokratyczny zryw Pomarańczowej Rewolucji, Major Fydrych z grupą studentów polskich i ukraińskich dołączyli do niej organizując happening "Kijów - Warszawa - Wspólna Sprawa" i udali się Pomarańczowym Autobusem z Warszawy do Kijowa. Podczas podróży zatrzymywali się w miastach Polski i Ukrainy organizując tam happeningi, w czasie których uczestnicy mogli dziergać Pomarańczowy Szal Poparcia"

    http://www.pomaranczowa-alternatywa.org/historia-pa-major.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiemy że nie było to miłe dla Pomarańczowej Alternatywy. Althamer nie nawiązał nawet słowem do ich akcji, nie mówiąc o jakimkolwiek grzecznościowym spytaniem o zgodę.
    Rzecz jasna uzyskał też o wiele większe dofinansowanie na swój samolot niż PA na akcję i wystawę w Berlinie związaną z rocznicą obalenia muru berlińskiego.
    Dla zamydlenia oczu, jednym z celów czy argumentów wsparcia projektu Althamera była promocja Polski na zachodzie. A tu kilka notek prasowych i słuch po samolocie zaginął.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy05:34:00

    Zaczynam powatpiewac w sens komentarzy krytycznych p.AB. Czy zamieszczane na stronach galerii wspieraja przedsiewziecia wystawiennicze? Jesli nie, to powinny byc laczone z inna formula publikacji internetowych. Smutne jest takze opieranie swoich argumentow przez autora tekstu na mniej wiarygodnych publikacjach- p.Gawlik
    1)Do Kassel przybylo 190 Chinczykow
    2) projekt “Fairytale“ byl finasowany przez Leister Foundation, Galerie Urs Meile, Erlenmeyer Stiftung
    3)wspolczesna sztuke Chin okresla sie mianem "eksperymentalnej" - ze wzgledu na mozliwosc konfrontacji z koncepcjami m.in zachodnimi

    OdpowiedzUsuń
  4. galeriabrowarna.blogspot.com06:45:00

    Dzięki Krasnalom za dodatkowe informacje. Potwierdzają tylko inkryminowane przeze mnie Althamerowi repetycje.
    Do Anonimowego: Nie jest Pan/Pani odosobniony/a w wątpliwościach. Ja sam od początku powątpiewam w sens swoich komentarzy krytycznych. Zabierają mi masę czasu (do tego dochodzi śledzenie, sprawdzanie etc), a i tak nie zawsze jestem w stanie dotrzeć do źródła, co skazuje mnie na niepewne cytaty. Ale ciągnę ten wózek, bo stopień aberracji, tupetu, bezczelnego złodziejstwa (idei i kasy) w działce pn sztuka polska, osiągnął pułap jak nigdy wcześniej.
    Przyznaję też rację, że walenie tego wszystkiego do jednego blogu jest do bani, ale -sorry- nie chce mi się generować dodatkowej pary w gwizdek techniczny, skoro mogę w publicystyczny.

    Co do opierania argumentów na niepewnych publikacjach. Przyznaję, że trochę naiwnie założyłem, że -bądź co bądź taki Arteon po ponad 100 numerach na rynku jakąś wiarygodność ma. Z drugiej strony p.Gawlik pomyliła liczby, ale meritum, czyli fakt realizacji chińskiego projektu miał miejsce. Althamer zerżnął pomysł i wypiął pierś po medal Kreatora.
    Pana/ni informacje w punkcie drugim pokazują jednak, że warto poskrobać, by coś wyskrobać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajrzaem na stronę Galerie Urs Meile i czytam to, co bezbłędnie napisała P. Gawlik. Chyba kto inny się tu jednak pomylił?
    Cytat ze str. GalU.M. "To bring 1001 Chinese citizen to Kassel is to set a condition such that every individual participant has a chance to confront each other with their ordinary lives and their attending one of the most important contemporary art events. It is about personal experience, awareness, and consciousness, as well as direct confrontation and enlightenment they have throughout the whole process. I believe this is the most important and meaningful experience that one can have than most other cultural exchange experiences." Ai Weiwei

    OdpowiedzUsuń
  6. "Zaczynam powatpiewac w sens komentarzy krytycznych p.AB. Czy zamieszczane na stronach galerii wspieraja przedsiewziecia wystawiennicze? Jesli nie, to powinny byc laczone z inna formula publikacji internetowych. Smutne jest takze opieranie swoich argumentow przez autora tekstu na mniej wiarygodnych publikacjach- p.Gawlik"

    Anonim ma prawo do swoich krytycznych opinii, a ja mam prawo krytykować opinię Anonima. Zawsze najłatwiej jest podważyć/zakwestionować sens czegoś co już zostało stworzone, niż stworzyć w odpowiedzi coś własnego. Gospodarz "Galerii Browarna" obrońcy zapewne nie potrzebuje, ale ja bronię jedynie własnych interesów, bo zaglądam tu bardzo często z wielką radością, a nie jestem w tym osamotniony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogromnie mnie to cieszy, zwłaszcza w kontekście wyrażonych tu moich wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciągle mam wrażenie, że to samo gremium krytyków nagradza wciąż tych samych artystów, jak Althamer, co widac po nagrodach Młoda Polska (2010 - ciągle te same nazwiska!). Jego akcja z samolotem to żenada, za którą stała A. Rottenberg a "wyłożyli" się tacy krytycy, jak Stach Szabłowski, Dorota Jarecka, pisząc miłe wspominki. Podbony program społeczny jak Althamera na Bródnie, realizuje wielu artystów w ramach edukacji, np. Mikołaj Jurkowski z dawnego CUKT-u. Dlczego nikt nigdy nie przynał mu nagrody? Pewnie nie wiedzą, że taki artysta od lat działa w Gdańsku, nie czekając na nagrody.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sam Pan pisze, że za nagrodą dla Althamera stała Rottenberg. Może właśnie tak trzeba działać i jeszcze bardziej agresywnie podpowiadać urzędasom i gryzipiórom od gazet i kasy nazwiska takich jak Mikołaj Jurkowski.
    Swoją drogą, niedawno pokazywałem w Browarnej na Nowym Świecie obrazki (moim zdaniem genialne) Warsztatów Terapii Zajęciowej w Parmie, "wyduszone" z niepełnosprawnych (o bardzo wysokim stopniu upośledzenia)przez absolwentkę łódzkiej ASP Lilianę Kozłowską-Grzelczak. Dziewczyna ma rewelacyjne efekty tej pracy, już chyba 15 letniej. Choć wystawa odbywała się w środku stolycy, równolegle z althamerową, pies z kulawą nogą o niej nie tylko nie napisał, ale nawet nie wspomniał zwyczajowym anonsem w spisie wystaw Wyborczej czy Dziennika (a wysłałem katalogi do redakcji i osobiście zapraszałem np. A.Theiss). Mój miły kumpel z Łodzi, Włodek P. określa takie zachowania adekwatnym i malowniczymi: "małpiarnia" albo "chamówa".

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze ze pan komentuje. Wogole ciesze sie ze zalozyl pan bloga. Do tej pory czytywalem panskie komentarze na innych stronkach, m.in. areonu(jeden z niewielu powodow by tam wogole zagladac). Potrzebny jest w Polsce niezmordowany bojownik o wolna(od pantwowego dofinansowania) i nieskrepowana(rozporzadzeniami urzedniczymi) dzialalnosc artystyczna. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  11. zgadzam się z tym powyżej, ludzie żądają wolności słowa a jak mają miejsce do tego i mogą prócz krytyki niekonstruktywnej coś dać od siebie jeszcze to nie korzystają z tego i wogóle mają w duupie wszystko że nawet palecem nie kiwną.prawdą zatem jest że najlepiej i najefektowniej działa się w największym zniewoleniu a nie odwrotnie ,przynajmniej tu w naszym kraju

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy19:32:00

    wrzutka?
    http://www.google.pl/firefox?client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy19:35:00

    http://wyborcza.pl/1,75477,9787688,Greenpeace_powstrzymal_Barbie.html

    OdpowiedzUsuń