3 paź 2019

Galeria Browarna. Malarstwo Doroty Cieślińskiej-Brodowskiej



Dorota Cieślińska-Brodowska, z cyklu Pachnidło, akryl na płótnie 146x114, 2018




Patrząc dzisiaj na to rozległe i najtrwalsze spośród ludzkich nadaktywności terytorium jakim jest sztuka, trudno nie dostrzec pewnej, wzmagającej się od kilku dekad tendencji, wydatnie rzutującej na postawę wobec twórczości aktualnie generowanej. Mówiąc najogólniej, postawa ta zdaje się przypominać casus bohatera jednej z nowel Becketta, który miał sześć kamyków w kieszeni i obracał nimi w kółko ręką, ponieważ żywił niesprawdzalne, niemożliwe ani do potwierdzenia ani do obalenia przekonanie, że jest to w tej chwili właściwe postępowanie. Trudno oczywiście wyrokować, co leży u podstaw tej analogii: scholastyczna logika, naiwność, czy też pospolity przewał ogółu uprawiających i rekomendujących twórczość, wynikający z chęci obrotu łatwo osiągalnym, niesprawdzonym i niesprawdzalnym towarem. Faktem jest, że dzisiaj, jak nigdy wcześniej w sztuce, największym wzięciem cieszy się opinia, że trzymanie się formuł wynikających z dorobku przeszłości, poczytywane jest za umysłową ciasnotę i aspiracyjny prowincjonalizm.
Sytuacja ta jest wyjątkowo niezręczna dla tych twórców, którzy dostrzegając potrzebę poszukiwań nowych dróg i wynikającego z nich poczucia daleko idącej nieoczywistości wyników, ciągle widzą potrzebę nawiązania do tradycji dziedziny, w której pracują na zasadzie:
nowe rozwiązania dla starego zadania
A nawet dla odwiecznego zadania, które Jerzy Stajuda zredagował pytaniem płynącym -jak to ujął- "z całkowicie aspołecznej ciekawości: na czym -mianowicie- polega splot warunków sprawiających, że elementy układane na płaszczyźnie obrazu czasem potęgują się zamiast zwyczajnie sumować, na czym polega, że przedmiot materialny zmienia się w mentalny i powstaje nowa wartość - dzieło sztuki.

Dorota Cieślińska-Brodowska akryl na płótnie, środkowy 2019, z prawej 2016

Dorota Cieślińska-Brodowska bez wątpienia jest malarką należącą do grona twórców tak pojmujących swoją rolę. Żadnych, specjalnych nowinek technicznych i wręcz ostentacja w trzymaniu się tradycyjnych narzędzi, a nawet romantyzmu aury pracownianego entourage'u. Do tego pewien rys czułości tworzenia, przy krańcowym ryzyku i brawurze w stawianiu na nieoczywistość, i świeżość osiąganych efektów. Dążenie do pełnego zaskoczenia przede wszystkim siebie rezultatem, jako dialektyczną funkcją planu. Absolutna bezkompromisowość w ignorowaniu recept na obraz i na nowoczesność, realizowana poprzez improwizacyjny imperatyw metody, będący rodzajem antygenu zaordynowanego premedytacji i rutynie.

Dorota Cieślińska-Brodowska akryl na płótnie 

Najlepiej robię, kiedy nie wiem co robię
To zdanie Cybisa przypominam sobie za każdym razem, gdy na obrazach Brodowskiej dostrzegam resztki figuratywnego "powodu" z całym zapleczem jego humanistycznych asocjacji, złożone na ołtarzu ostatecznie indyferentnych tematycznie, abstrakcyjnych rozstrzygnięć. Tu jakiś fragment aktu, chlaśnięty po całości szeroką smugą rudego pigmentu, tam monstrualnej wielkości głowa en face, zasugerowana pospiesznie szarą wcierką akrylowej mazi, gdzie indziej coś na kształt anatomii stawu kończynowego w bandażach zbroczonych żółcienią kadmową i ochrą. Mimo rozpoznawalnych, wyjściowych wtrętów, jej wielkie płótna są stuprocentowo malarskie, odważne, wizjonerskie. Zakładane farbą lekko, najczęściej alla prima. Niejeden z nich wielkim pędzlem  można by machnąć i w pół godziny, jeśli nie liczyć bitych tygodni energii zakumulowanej na ich rzecz w płótnach o o wiele bardziej intensywnej fakturze. Wszystkie łączy inklinacja do dramatyzmu kompozycji, automatyzm gestu.

 Dorota Cieślińska-Brodowska akryl na płótnie 

Potężne krechy przywodzą na myśl lonty wiodące do eksplodujących kolorem większych areałów farby. Ślady pośrednie nigdy nie są zacierane zamiarem redukcji, a co najwyżej przysłaniane kulisą kolejnych decyzji. Najczęściej na zasadzie opozycji partii monochromatycznych, oraz wibrujących czystym kolorem. Przy tym obie te partie nigdy nie mają jednorodnej struktury, bo Brodowska, poza epizodem wstępnego zarysu, aranżuje pole obrazu gwałtownymi uderzeniami czystego pigmentu, tworząc teksturę plamy. Właściwie bardziej rysuje niż maluje, topiąc w osnowie z aksamitnej czerni nitki, strzępy lub sploty intensywniejszego koloru. Większość zestawień stanowią dwudźwięki. Obrazy są czarno-czerwone, czarno-żółte, czarno-ugrowe, czarno-niebieskie. 

Dorota Cieślińska-Brodowska akryl na płótnie 2019



Z całą pewnością można powiedzieć, że o końcowym powodzeniu decyduje trafność ich zestawienia. Bo obraz, choć budowany szerokim spektrum kontrastu, z reguły jest tym lepszy, im bardziej eksponuje się zestrojenie tego dwudźwięku. Dowodzą tego ostatnie, najnowsze realizacje Doroty. Nietypowe, bo czernie dopełniane są w nich bardziej wyszukanym, bardziej zniuansowanym niż zazwyczaj odcieniem. Takim, którego niepodobna określić wprost i który powoduje, że obraz jako całość staje się piękny w sposób niewytłumaczalny. Nawet, a może zwłaszcza gdyby próbować go tłumaczyć wyłącznie w zakresie fal nadawanych przez samą autorkę. Andrzej Biernacki




Dorota Cieślińska-Brodowska akryl na płótnie 2019

Wystawa Doroty Cieślińskiej-Brodowskiej pn."Nie Pamięć" w Galerii Browarna, otwarta zostanie 12 października o godz.17.00 i potrwa do 12 listopada b.r. Chętnych do spotkania z autorką i jej dziełem zapraszamy w dniu wernisażu. Informacje i kontakt z Galerią Browarna pod nr. tel. 0-46/838 56 53 lub kom.691 979 262.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz