Profesor doktor dziekan habilitowany, polny man het, het ze Szczecina i koronny przykład - Kamil Kuskowski znowu protestuje. Ponieważ robi to znowu, więc pewnie już tylko testuje protestem cierpliwość swych adresatów. Tym razem stanowczo wystąpił przeciwko -rzekomemu- ocenzurowaniu pracy dyplomowej jego podopiecznej pani Magdaleny Sakowskiej-Carło i -rzekomym- usunięciu jej z
wystawy "Najlepszych dyplomów ASP 2015" w Wielkiej Zbrojowni w Gdańsku. Jak napisał: ,,Mocny głos młodej artystki przeciwko uprzedmiotowieniu ciała,
merkantylnemu wykorzystywaniu osobistych tragedii, przeciwko banalizacji
zła - seria inscenizowanych fotografii samobójczyń została usunięta i
przeniesiona kilkaset metrów poza główną wystawę do Gdańskiej Galerii
Miejskiej. Znalazła się w małej salce, z wejściem zasłoniętym kotarą z
napisem "dla dorosłych".
Polny, koronny i wyhabilitowany zauważa więc, że: ,,Organizatorzy wystawy nie poradzili sobie z zapewnieniem przejrzystości kryteriów nagradzania
prac. W rezultacie (...) jury pod
przewodnictwem rektora z Katowic nagrodziło główną nagrodą studenta z
Katowic; - głosami pracowników ASP w Warszawie -
nagrodę MKiDN otrzymała studentka ASP w Warszawie a nagrodę prezydenta Gdańska
otrzymała studentka z Gdańska.
Po czym Kuskowski otwarcie grozi, że: ,,Dopóki nie uzyska zapewnienia, że organizator
nie będzie podejmował kolejnych prób cenzurowania prac
dyplomowych, a nagrody będą przyznawane przez niezależne jury, nie
podejmie się narażania jego przyszłych absolwentów na przejawy
dyskryminacji.
Spodziewam się, że po takim jego ostrzeżeniu, wszyscy zainteresowani już trzęsą portami (co najmniej elektronicznymi), bo przecież dowolna, gdziekolwiek wystawa bez pana Kuskowskiego i jego podopiecznych, to byłaby -drżyjcie narody- niewyobrażalna tradżedija dla sztuk.
W rzeczywistości praca pani Sakowskiej-Carło nie została usunięta z wystawy tylko ,,zaaranżowana" nie tam, gdzie chciał KK, a jurorzy z Warszawy (nie sami w składzie) przyznawali nagrodę nie swoją, tylko MKiDN z...siedzibą w Warszawie, wszakże obsługującym również Szczecin.
Aliści prof. dr. hab. het. pol. kor. Kuskowski tak się w swym domaganiu PRZEJRZYSTOŚCI zacietrzewił, że nie zauważył biedactwo:
1. Że buntuje się przeciwko kumoterstwu kolesi z innych uczelni, którzy przyznają laury swoim studentom, a sam, jako profesor ze Szczecina upomina się o studentkę, a jakże, ze...Szczecina
2.I że jeszcze wczoraj, nie mógł strawić faktu, że -było nie było- LEGALNY i PRZEJRZYSTY przetarg na prowadzenie szczecińskiej Trafostacji wygrał KTOŚ INNY, a nie on dla siebie i swoich kolesi. (więc potem judził i ciągał konkurentów po sądach ).
Co zaś się tyczy dzieła jego podopiecznej, pani Magdaleny Sakowska-Carło
"Życiowe historie" Poradniki "Twoje pierwsze...ZABÓJSTWO" i "Twoje pierwsze...SAMOBÓJSTWO" to to, że przywodzi na myśl -bynajmniej- nie pierwszy przykład sytuacji potłuczonego samobójcy, któremu nad urwiskiem -nomen omen- urwał się sznurek i nieszczęśnik zabił się nie jak chciał, tylko przez ...potłuczenie. Nie dość, że mu całe życie nie wyszło, to śmierć potłuczona.
Sakowska-Carło, wiedziona przez takich demiurgów jak Kuskowski, także nie zauważyła, że zwykłym bzdetem, a nie żadnym konfesyjnym dziełem, jest OSTRZEGANIE przed sytuacją POPRZEZ jej sztuczne MNOŻENIE. Detalicznie NIC to nie daje, podobnie jak mnożenie górnolotnych tytułów przed zerem - czyli np. nazwiskiem artystycznej miernoty. Chyba, że w trosce o dobre samopoczucie naiwnych.